SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


 



 

FRANKENSTEIN REBORN



 

 

::TYTUŁ POLSKI::
Frankenstein Reborn
 

::REŻYSERIA::
Leigh Slawner

::SCENARIUSZ::
Leigh Slawner

::MUZYKA::
Regan

::OBSADA::
Eliza Swenson, Thomas Downey, Dan Kaplan...

::KRAJ::
USA

::ROK::
2005

::CZAS TRWANIA::
 84 min.


 
 

Świat współczesnego horroru byłby zaiste bardzo ubogi, gdyby nie postać Frankensteina. Nie powstałyby dziesiątki filmów, powieści, opowiadań,. Nie byłoby pierwowzoru, który sprowokował dalsze pomysły, stał się kołem zamachowym dla kreacji kolejnych opowieści, monstrów i potworów. I pomyśleć tylko, że przyczyniła się do tego zaledwie osiemnastoletnia niewiasta... Pracę nad „Frankensteinem” Mary rozpoczęła w 1816 roku, po spotkaniu z grupką młodych pisarzy i intelektualistów, którzy pod wpływem lektury „Fantasmagoriana” postanowili urządzić sobie konkurs na historię o duchach. Możliwe, że powodem do tych zmagań było również wyzwanie rzucone przez Lorda Byrona. Jednym z efektów tego przedsięwzięcia była opowieść Johna Polidori pt: „Vampyre”, która stała się istotną inspiracją dla późniejszego „Draculii” Brama Stokera; drugim, spektakularnym efektem konkursu była powieść Mary Shelley Wolstonecraft - „Frankenstein, czyli nowoczesny Prometeusz”. Praca nad spisaniem historii młodego naukowca i jego dzieła zabrała pisarce blisko dwa lata. Wiosną 1817 roku Mary ukończyła powieść, a wydano ją rok później. Pomysł na fabułę przyszedł do niej podobno we śnie, w którym widziała rozchełstanego studenta, pochylającego się nad poskładanymi w jedną formę fragmentami ludzkich ciał. We „Frankensteinie” pisarka zawarła wiele odwołań. Poza odniesieniami do osiągnięć ówczesnej wiedzy w zakresie chemii i fizjologii (m. in. badania Galvaniego), przemyciła do powieści mit Prometeusza, a także umiejscowiła w swojej książce dzieła Miltona i Coleridge`a.  Steven King napisał: „Ci, którzy sięgają po tę książkę oczekując szybkiej, krwawej akcji - które to oczekiwania ukształtowało kino - zazwyczaj odkładają z odczuciem rozczarowania i oszołomienia” („Danse Macabre”, 1981). To prawda, kino i filmowe „adaptacje” przyzwyczaiły odbiorcę do wizerunku brutalnego monstrum, morderczego, nienawistnego, czasem wręcz krwiożerczego, czego przykładem może być współczesna adaptacja w reżyserii Leigh Scotta.

       

Ta pozycja utrzymuje się w konwencji retrospektywnej, zatem już na samym początku mamy do czynienie niezwykle brutalnym morderstwem młodej kobiety, która zostaje rozszarpana, jej wnętrzności rozbryzgują się po ścianach wnętrza a ciało zostaje zbezczeszczone. Po czym miejsce akcji przenosi się do izby przesłuchań, gdzie jesteśmy świadkami rozmowy prowadzonej początkowo przez psychologa a następnie śledczego z Wiktorem, który jest głównym podejrzanym w sprawie serii brutalnych morderstw młodych kobiet. To właśnie Wiktor, kreatywny naukowiec, bawiący się w boga staje się głównym komentatorem zdarzeń, które sam zapoczątkował. Jego historia rozpoczyna się od wyjaśnienia potrzeby prowadzenia niebezpiecznych eksperymentów z udziałem gatunku ludzkiego, to właśnie pokusa odkrycia lekarstwa na nieuleczalne choroby skłoniła go do zebrania zespołu medyków, w którego skład wchodzi również jego protegowana oraz kochanka, Elizabeth. Do celów medyczny przekupują młodego mężczyznę, Rossa, który dobrowolnie poddaje się eksperymentowi wstrzyknięcia serum pobudzającego fale mózgowe a następnie obyciu sesji składającej się z elektro szoków. Ów kuracja okazuje się zgubna dla Rossa, który nie panując nad własnym ciałem dopuszcza się szeregu morderstw połączonych z gwałtem, wkrótce, gdy wspomnienia wracają, mężczyzna popada w obłęd, przerażony własnymi czynami zwraca się o pomoc do Wiktora, niestety chęć zrewolucjonizowania medycyny kusi na tyle, iż pacjent w wyniku niekontrolowanych zajść zostaje zamordowany. Następuje sekcja zwłok a następnie ciało Rossa Wiktor umieszcza w zbiorniku, do którego podłącza elektrody, przez które popłynie prąd pobudzający na nowo tym razem monstrum drzemiące w mężczyźnie, które w każdej chwili może wymknąć się spod kontroli...

       

Współczesna wersja, można by rzec, że jedna z wielu, zatem wtórna, powieści która przeraża kolejne pokolenia czytelników, oczywiście tych bardziej wytrzymałych, oraz widzów, którzy rozkoszują się jakże krwawym potencjałem tematyki stworzonej półtora wieku temu. Jest to film skierowany bezpośrednio na rynek dvd, skonstruowany za pomocą skromnego budżetu, zatem nie zachwycą nas w czołówce nazwiska słynnych gwiazd. Efektów specjalnych również nie zastosowano, co pewnie zniechęci kolejną grupę widzów. Zatem wielu czytelników zada sobie pytanie, czym ta pozycja się charakteryzuje oraz czy warto się nią zainteresować... Na to pytanie jednoznacznie trudno odpowiedzieć, bowiem Leigh Scott, reżyser oraz scenarzysta w jednej osobie obrał ciekawą koncepcję tematyki, która dla wielu została w całości wyeksploatowana, co nie ukrywam, dla mnie również było dużym zaskoczeniem. W filmie zastosowano model fabuły retrospektywnej, której narratorem oraz twórcą jest uczestnik wydarzeń, przez co historie odbieramy poprzez pryzmat subiektywnych komentarzy głównej postaci a zarazem utrzymujemy lekki dystans do zeznań, które mogą być wymysłem schizofrenika. Pikanterii dodaje podkład muzyczny, stworzony przez (przynajmniej mi) mało znanego artystę o pseudonimie artystycznym „Regan”, utrzymany w konwencji mieszanej z domieszką ciężkiego rocka oraz muzyki slumsowej. Nie zabraknie również ciekawej aranżacji scen gore, pełnych przemocy oraz drastycznego rozszarpywania ciał i wnętrzności. Strona wizualna jak i zjawiskowość scen przemocy znacząco została uzależniona od zasobu budżetu, nie mniej jednak uzyskano pożądany u widza efekt, czyli odwrócenie wzroku od ekranu. W fabule pojawia się również zarys problematyki egzystencjalnej oraz problemów z nią związanych, scenarzysta uwzględnił poszczególne etapy metamorfozy charakterologicznej poszczególnych postaci, przez co widz ma okazję zrozumieć ich tok rozumowania. U mnie zachwyt w szczególności wzbudziły kreacje aktorskie głównych postaci, zwłaszcza Wiktora, którzy nie tylko wczuwają się w odgrywane role, lecz również ich całokształt nadaje wartości tej nisko budżetowej pozycji.

       

Po tej nieco mało profesjonalnej wyliczance zalet całego przedsięwzięcia chciałby zwrócić uwagę na nieco drażniącą chaotyczność retrospekcji oraz na scenę finałową, która poniekąd zniekształca całokształt, pozostawiając niedosyt merytoryczny. U niektórych widzów drobny zgrzyt może nastąpić podczas scen reanimacji, drobne niedopatrzenia charakteryzatorskie wzbudzają uśmiech na twarzy, lecz przy tego typu pozycjach filmowych nie możemy wymagać zbyt wiele. Zatem całokształt prezentuje wysoki poziom pozycji, która doskonale spełnia wymagania rynku komercyjnego a zarazem wielu miłośników filmów z podtekstem filozoficznym znajdzie coś dla siebie. Jak dla mnie była to pozycja spełniająca wszelkie wymogi widza, który poszukuje filmu na wieczór wśród znajomych, przez co również wam ją polecam...

 


 

::PLUSY::
+ Doskonały przykład horroru klasy „C”, który spełnia wymogi...

::MINUSY::
- Brak

::OCENA FILMU::

7/10
   


 

   

AUTOR: REQUIEM