SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


 



 

JESUS CHRIST VAMPIRE HUNTER



 

 

::TYTUŁ POLSKI::
Jezus Chrystus – Łowca Wampirów

::REŻYSERIA::
Lee Demarbre

::SCENARIUSZ::
Ian Driscoll

::MUZYKA::
Graham Collins

::OBSADA::
Phil Caracas,
Murielle Varhelyi…

::KRAJ::
Kanada

::ROK::
 
2001

::CZAS TRWANIA::
85 min.


 
 

„W nowym milenium wampiry nie boją się już więcej słońca, jednak nadchodzi czas na strach. Strach przed Synem Bożym!” To mniej więcej słowa pojawiające się w zwiastunie promującym film ”Jezus Chrystus - Łowca Wampirów”. Tytuł przywodzi na myśl dwa nazwiska: Kauffman i Hertz, założycieli wytwórni filmowej, o której nie jedna osoba interesującą się filmami grozy już słyszała, zarówno niepochlebne, jak i pochlebne wypowiedzi. Mowa oczywiście o Tromie. Jednak niż bardziej mylnego. „Ojcem” tego „dziełka” jest mała kanadyjska wytwórnia Odessa, nie mogąca się poszczycić jak do tej pory czymś nadzwyczajnym w branży filmów grozy, a co dopiero mówiąc o przemyśle filmowym.

Nadeszły złe czasy, Ziemia została opanowana przez plagę szaleńczych wampirów, które nie musza obawiać się już więcej nawet promieni słonecznych. Nie ma nadziei na nic, a jednak jest Ktoś, kto jest w stanie uwolnić Ziemie spod jarzma plagi wampiryzmu. Tą osobą jest Jezus Chrystus. Jednak Jezus potrzebuje pomocy, pomocy osób takich jak Maria Magdalena oraz słynny zapaśnik Santos.

  

Każdy słysząc o tym filmie zastanawia się: kto i po co wymyślił coś tak niedorzecznego?  Dlaczego postanowiono wyśmiać życie postaci jednej z największych religii świata. Film nie ma oszałamiającego budżetu i poza kilkoma śmiesznymi scenkami nie prezentuje czegoś nadzwyczaj wspaniałego. Jednak jest coś co powoduje, że niemal każda osoba mając szanse zetknięcia się z tym „dziełkiem”, reagując od skrajnej odrazy do ekstremalnego zainteresowania, decyduje się jednak na obejrzenie tego filmu. Kluczowym słowem będącym odpowiedzią na postawione pytanie jest termin: marketing. Twórcy zdali sobie sprawę z tego, że nic tak nie interesuje klienta (odbiorcy) jak coś wywołującego skrajne emocje. Przedstawienie ikony chrześcijaństwa w kontrowersyjnych sytuacjach będzie jak magnes przyciągało potencjalnych nabywców na film. Jedni sięgną po niego, aby się dobrze bawić, natomiast drudzy (przeciwnicy tego typu kina), sięgną po to, aby się dowiedzieć, dlaczego należy pikietować ten film. Tak czy owak zabieg marketingowy zostanie osiągnięty – nie ważne czy film znajdzie zwolenników, ważne ze zostanie spełniona idea powstania filmu, zostanie obejrzany, co się równa zyskom. Czy tak jest w rzeczywistości? Raczej na pewno tak, gdyż został on zaprezentowany w 2002 roku na Slamdance Film Festival, odbywającym się co roku w Utah, zdobywając wyróżnienie w kategorii Spirit of Slamdance. Festiwal Slamdance, będący swego rodzaju alternatywą dla bardziej znanego festiwalu w Sundance, ma charakter międzynarodowy oraz jego naczelna ideą jest promowanie oraz pomoc młodym filmowcą. Skoro realizatorzy z Odessa Filmworks zdobyli uznanie swym dziełem, może to otworzyć im drogę do bardziej ambitnych produkcji. A wszystko się może zdarzyć, gdyż dzięki temu festiwalowi zaistnieli tacy twórcy jak m.in. Ch. Nolan (Memento), M. Foster (Monster’s Ball) itd.

   

Wracając do filmu. Poziom jest bardzo niski, kiepskie aktorstwo, niskiej jakości udźwiękowienie, jeśli w ogóle można tutaj o czym podobnym mówić, humor niekiedy jest bardzo niewybredny (proszę czytać: kiepski), sceny gore są bardzo amatorskie (co jest i minusem i plusem). Ukąszenia wampirzyc, jak i widok krwi (zwłaszcza w pierwszych scenach) wygląda naprawdę kiczowato, jednak np. walka z wykorzystaniem jelit wypada dość nieźle. Najważniejsze pytanie, jakie należy postawić, to czy przekroczono pewne granice przyzwoitości? Odpowiedz nie jest jednoznaczna. Już samo zaprezentowanie postaci Chrystusa zabijającego wampiry czy „kopiącego tyłki” anarchistom śmiele twierdzącym, że nie wierzą w Boga, może wywoływać mieszane uczucia. Podobnie rzecz ma się do kilku wygłaszanych kwestii, np. po serii uderzeń wampirzyc, Jezus wstaje i bijąc się pięściami po piersiach, mówi z dumą:„ Ciało Chrystusa”. Scena musicalowa wpleciona w film przywodzi na myśl od razu sparodiowanie filmu „Jesus Christ Superstar”. Mimo kilku niezbyt interesujących scen, można tutaj coś jednak odnaleźć. Podobać się może wspomniana walka z anarchistami – jest to tzw. mordobicie, gdzie banda anarchistów dostaje niezły łomot, bardzo ciekawą sceną jest również jatka w klubie. Mi się od razu ta scena skojarzyła z bardzo wybitnym dziełem pana Tarantino, a mianowicie z jatką w „spelunce” w „Od zmierzchu do świtu”.

  

Podsumowując: sukces filmu tkwi w jego kontrowersyjnym, chwytliwym tytule oraz w ukazaniu historii powtórnego przyjścia Zbawiciela w na swój sposób humorystycznym ujęciu. Na pewno to „dziełko” znajdzie swoich zarówno fanów jak i przeciwników, gdyż jednych rozbawią, a innych zbulwersują zabawne kwestie czy sceny odgrywane przez Jezusa czy innych bohaterów znanych z Biblii. Moje osobiste zdanie jest takie, że film właściwie niczym się nie wyróżnia. Niczym nowym mnie nie zaskoczył, czego bym już nie widział w innych filmach tego typu (mam na myśli komedia + gore klasy co najwyżej B), nie ma też tu (na szczęście) scen za bardzo przekraczających granice dobrego smaku (chodzi mi tu głównie o sceny intymne).

  

Podsumowując: sukces filmu tkwi w jego kontrowersyjnym, chwytliwym tytule oraz w ukazaniu historii powtórnego przyjścia Zbawiciela w na swój sposób humorystycznym ujęciu. Na pewno to „dziełko” znajdzie swoich zarówno fanów jak i przeciwników, gdyż jednych rozbawią, a innych zbulwersują zabawne kwestie czy sceny odgrywane przez Jezusa czy innych bohaterów znanych z Biblii. Moje osobiste zdanie jest takie, że film właściwie niczym się nie wyróżnia. Niczym nowym mnie nie zaskoczył, czego bym już nie widział w innych filmach tego typu (mam na myśli komedia + gore klasy co najwyżej B), nie ma też tu (na szczęście) scen za bardzo przekraczających granice dobrego smaku (chodzi mi tu głównie o sceny intymne).



 

::PLUSY::
+ kontrowersyjny a zarazem chwytliwy pomysł z wykorzystaniem postaci Chrystusa,
+ humorystyczne sceny gore, np. walka jelitami,
+ skopywanie tyłków,
+ jatka w klubie,
+ ogólnie humor…

::MINUSY::
- …humor, który nie zawsze jest poprawny,
- przede wszystkim udźwiękowienie,
- kiepska gra aktorska,
- sceny a la musical,
- poziom niektórych krwawych scen, zwłaszcza ukąszenia przez wampirzyce.

::OCENA FILMU::
4/10



 

   

AUTOR: CICHY