| |
Horror idealny powinien straszyć, zaskakiwać
i zaciekawiać widza. Można ten efekt osiągnąć epatując z ekranu
okrucieństwem lub wymyślnymi efektami specjalnymi. Istnieje również metoda
polegająca na niedomówieniach, skąpym dawkowaniu tajemnicy i stopniowo
budowanym klimacie. „Mroczne opowieści” trójki reżyserów Davida Semela,
Matta Coopera i Martina Kunerta należą do tej drugiej kategorii. Są to trzy
krótkie nowelki opowiadane przez bohaterów filmu przy ognisku. Nie ma w tym
obrazie żadnych fajerwerków, przemocy czy hektolitrów krwi. Jest w nim
jednak to coś, co powoduje, że realizację ogląda się z zainteresowaniem i
bez cienia znużenia a po seansie pozostaje odczucie obcowania z czymś
tajemniczym i nieznanym.
Czwórka młodych ludzi wraca z koncertu
metalowego zespołu IRON MAIDEN. Nieoczekiwana awaria samochodu zmusza ich do
spędzenia całej nocy na odludziu. Rozpalają ognisko i umilają sobie czas
opowiadaniem strasznych historii.
Nowelki, choć zaledwie dwudziestominutowe są
ciekawie, klimatycznie i co najważniejsze potrafią przestraszyć. Pedofil
podszywający się na czacie pod najlepszego przyjaciela dziewczynki,
czyhający tylko na okazję, kiedy jego ofiara pozostanie sama w domu,
opowieść o duchach czy tajemnicze istoty zamieszkujące dzikie lasy, to tylko
niektóre elementy fabuły serwowane widzowi przez twórców „Mrocznych
opowieści”. Krwawych scen jest tu jak na lekarstwo. Zazwyczaj końcówka
każdej historyjki obfituje w nagromadzenie brutalności. Daleko im jednak do
masakry przedstawianej w przeciętnych gore-movie. Nie w tym tkwi potęga
filmu. Widz straszony jest napięciem, ciemnością, czymś niespotykanym,
kryjącym się w krzakach. Można w filmie zobaczyć klasyczne elementy jak
nieznajomy spotkany w lesie, opowiadający przerażające historie, nawiedzony
dom, w którym grasują duchy, czy maniakalnego wielbiciela śledzącego swoja
ofiarę. Takich klimatycznych i sprawnie zrealizowanych wątków w obrazie nie
brakuje. Całość dopełniają ciekawe zdjęcia i dobre aktorstwo. Mroczna i
nastrojowa muzyka uzupełnia klimat filmu. Jednak elementem, który przeważył
na wysokiej ocenie całego obrazu jest bez wątpienia końcówka. Robi bardzo
pozytywne wrażenie, jest zastanawiająca i zmusza do przemyśleń nad
przemijaniem, śmiercią i ulotnością życia. Jest w zakończeniu coś wręcz
metafizycznego co pozostaje w pamięci na długo.
Obraz skierowany jest raczej do młodszej
części widowni, niemniej jednak każdy powinien odnaleźć w filmie coś
ciekawego i interesującego. Nie ma w obrazie tak zwanych shockerów
podrywających widza z krzesła, odbiorca powinien się raczej nastawić na
klimat i fabułę. Wtedy „Mroczne opowieści” bez wątpienia spełnią jego
oczekiwania.
Polecam film osobom o nieco większym poziomie
wrażliwości i tym, które nie mogą oglądać przemocy wylewającej się z ekranu.
Wielbiciele gore również nie powinni być zawiedzeni. Z pewnością seans
„Mrocznych opowieści” będzie dla wszystkich chwilą zadumy i zastanowienia
nas życiem, śmiercią i tym jak bardzo jesteśmy ulotni i przemijalni.
|

|
::PLUSY::
+
Nastrój
+
Mroczny klimat
+ Znośne aktorstwo większości postaci
+ Muzyka
::MINUSY::
-
Słabe aktorstwo
niektórych postaci
- Mógłby bardziej straszyć
::OCENA FILMU::
7/10 |

|
| |
|
AUTOR:
WOJCIECH KULAWSKI |
|
|