| |
Horror i baśń noszą pewne podobieństwa. Można
nawet powiedzieć, iż mają wspólne korzenie. W baśniach i klasycznych
horrorach zakończenie dowodziło, że dobro zawsze zwycięża w walce ze złem.
Te pierwsze spełniały w ten sposób zadania dydaktyczne, drugie – pozwalały
doświadczyć swego rodzaju katharsis. Oba gatunki pełne były obrazów
przemocy, krzywdy ludzkiej, a także grozy i makabry. Nierzadko baśnie
stawały się inspiracją dla twórców horrorów. Brytyjska pisarka Angela Carter
opowiedziała po swojemu między innymi historie Sinobrodego, kota w butach
czy Czerwonego Kapturka. Z kolei reżyser Neil Jordan sięgnął po wersję
Carter, by stworzyć w latach 80-tych rewelacyjny, niesamowicie nastrojowy
horror Towarzystwo wilków (The Company of Wolves). W tę
tradycję wpisują się także film Labirynt Fauna oraz Koralina
Neila Gaimana, przeniesiona ostatnio na ekran w postaci filmu animowanego.

Koralina i tajemnicze
drzwi jest udaną, dość wierną adaptacją książki, którą Gaiman pisał dla
córek. To cudownie makabryczna i bardzo nastrojowa opowieść, co udało się
odzwierciedlić na ekranie. Już pierwsze sceny potrafią wzbudzić u widza
przyjemny dreszczyk. Widzimy bowiem cienkie, przypominające pająki dłonie,
które przerabiają szmacianą lalkę na podobieństwo Koraliny. Miniaturka
człowieka zostaje rozpruta i wypatroszona z waty, by zostać ponownie
napełnioną trocinami. Groza tej sceny jest co prawda złagodzona delikatną
muzyką, ale daje przedsmak tego, co będzie dalej.

Film odznacza się udaną animacją. Choć
nakręcono go w żywych i jasnych barwach, groza wyziera dosłownie z każdego
ujęcia, czai się gdzieś na skraju świadomości, ponieważ wszystko jest aż za
piękne. Uśmiechnięci drudzy rodzice o guzikowych oczach, gotowi całą dobę
stawać na wezwanie dziecka, śpiewające myszy, rozświetlony ogród czy
wymarzony przyjaciel – można powiedzieć świat idealny, który w końcu okaże
się śmiertelną pułapką. Akcja toczy się w starym domu, jednej z najbardziej
typowych scenerii horroru. W ekranizacji Koraliny zastosowano ponadto
jump-scenes. Na szczególną uwagę zasługuje animacja drugiej matki,
czarownicy stopniowo odsłaniającej swoje prawdziwe oblicze. Poza stroną
wizualną, druga matka to postać niezwykle ciekawa. Nie wiemy, skąd się
wzięła, dlaczego postanowiła działać akurat w tym domu. Jest jak jedno z
wcieleń potrójnej bogini celtyckiej – jako matka daje życie, kocha i
opiekuje się, ale także karze za nieposłuszeństwo.

W ekranizacji Koraliny są także
elementy humorystyczne. Należą do nich zwłaszcza animacje sąsiadek
dziewczynki, podstarzałych aktorek mieszkających z gromadką mniej lub
bardziej żywych terierów. W filmie, tak jak i w książce, pojawia się czarny
kot – postać charakterystyczna zarówno dla horroru, jak i twórczości Gaimana,
przez którego portretowany jest jako bohater pozytywny, tu przeciwnik
czarownicy i przewodnik Koraliny po iluzorycznym świecie.

Zakończenie filmu zawiązuje do klasycznej
baśni, zło zostaje pokonane. Dziecko uczy się, że nie wszystko, co
atrakcyjne wizualnie, jest dla niego dobre; rodzice zaczynają rozumieć, że
za mało czasu poświęcali córce. Wszyscy żyją długo i szczęśliwie. I tylko w
uszach brzmią słowa czarownicy: „Każdy ma drugą matkę”...
|

|
::PLUSY::
+ udana
ekranizacja
+
animacja
+
nastrój grozy
+ makabra
+ druga matka
+ muzyka
::MINUSY::
- brak
::OCENA FILMU::
10/10 |

|
| |
|
AUTOR:
KAROLINA GÓRSKA |
|
|