| |
Zanim udało mi się obejrzeć Cutting
Moments, nasłuchałam się legend o tym filmie. Miał wysokie oceny, był
nagradzany i nominowany, pozytywnie wyraził się o nim m. in. Tom Savini, a w
recenzjach zrobiono z niego film kultowy. Miał być obrazem niepokojącym,
szokującym, nie do zniesienia nawet dla fanów Miikego i horroru
kanibalistycznego – kobiety uciekały sprzed ekranu, a mężczyźni wrzeszczeli
oglądając. Ten film miał być dla mnie tym, czym stał się Ostateczny
koniec świata dla bohaterów Cigarette Burns. Miał wyprać mój mózg
i sprawić, że na zawsze będę miała dość horrorów. Kiedy z bijącym sercem
zasiadłam do oglądania, naprawdę nie spodziewałam się, że rozczarowanie
nastąpi już po kilku minutach.
Cutting Moments
składa się z pięciu krótkich filmów reprezentujących kino niezależne –
tytułowego i czterech innych. Każdy z nich ma innych twórców i własny tutuł.
Pierwszy z filmów, Crack Dog, przedstawia głupawą i na szczęście
krótką historyjkę o psie-mordercy uzależnionym od tytułowej używki. Nie jest
to prawdziwy horror, choć krew się leje, a fabuły nie da się traktować
poważnie. Drugi, Don’t Nag at Me, można nazwać historią o
duchach i wyrzutach sumienia. Nie ma tu jednak nic strasznego, choć trzeba
przyznać, że fabuła jest zabawnie przewrotna. W Bowl of Oatmeal,
trzecim z kolei, udało się stworzyć nastrój beznadziejności, nawet
nihilizmu. Bohater jest obleśny, niesympatyczny i bardzo samotny. Jego
jedyny przyjaciel, miska płatków owsianych (!), podpowiada mu pewnego dnia
sposób na zmianę stanu rzeczy. To, czego dokona bohater, nie zaskoczy
niestety nikogo, kto obejrzał May Lucky’ego McKee. Czwarty filmik,
Principles of Karma, to nudna, wtórna i groteskowa satyra na
amerykańskie społeczeństwo. I wreszcie ostatni, tytułowy Cutting Moments
– dramat pewnej rodziny, który przeradza się w horror. Sarah kocha swego
męża Patricka, ale ten woli spędzać intymne chwile z własnym synkiem. Kiedy
kobieta odkrywa prawdę, stara się zmienić sytuację stając się z powrotem
atrakcyjną dla mężczyzny. Załamanie, jakie przeżywa zostając odrzuconą,
doprowadza ją na skraj poczytalności. Tu, według recenzji, następują
prostujące zwoje w mózgu sceny odcinania ust, piersi i przyrodzenia podczas
seksu.
Wszystkie pięć filmów miało bardzo mały
budżet, o występujących w nich aktorach świat nie słyszał, nie uświadczymy
tu efektów specjalnych (chyba że zaliczyć do nich fatalnego sztucznego psa z
Crack Doga), dobrej muzyki, wyraźnego dźwięku czy dobrej gry
aktorskiej. Poruszane tematy są dość oklepane, raczej pozują na ważne niż
takimi są. Jeśli chodzi o tytułowy Cutting Moments, wizja rozpadu
rodziny i jej fasadowego życia może wzbudzać żal i współczucie. Gra aktorów
jest tu zdecydowanie najlepsza ze wszystkich pięciu filmów. Natomiast
samookaleczenia, jakich dokonuje kobieta, na tym tle nie wypadają
przekonująco, choć muszę przyznać, że scena, w której z uporem maniaka trze
usta gąbką, ma swój pewien urok. To, co następuje później i zostało tak
okrzyczane, dzieje się poza kamerą, a z seksu mamy właściwie tylko nagość.
Naprawdę nie ma tu NIC szokującego. Jak wyglądają piersi odcięte sekatorem,
możemy sobie tylko wyobrażać. Być może są osoby, którym to wystarczy, jednak
film to przede wszystkim sztuka wizualna, powinna więc pokazywać, a nie
jedynie sugerować. I nie mam na myśli pokazywania wyrazu czyjejś twarzy.
Cutting Moments
samo w sobie i jako całość rozczarowuje. Obiecywany wstrząs nie nastąpił. Z
ekranu wiało przede wszystkim nudą i źle skrywaną amatorszczyzną. Film
oczywiście można zobaczyć jako ciekawostkę. Polecam do włączenia w repertuar
festiwalu filmów szmatławych.
|

|
::PLUSY::
+
krótki
+
nastrój Bowl of Oatmeal
+
nie trzeba go oglądać
::MINUSY::
-
przereklamowany
-
nudny
- rozczarowujący
- nieprzekonujący
-
słaby technicznie
- momentami
strasznie głupi
- nie
straszy
::OCENA FILMU::
2/10 |

|
| |
|
AUTOR:
KAROLINA GÓRSKA |
|
|