::INFORMACJE::




::TYTUŁ POLSKI::

Flesh Freaks

::
REŻYSERIA::
Conall Pendergast

::SCENARIUSZ::
Conall Pendergast

::MUZYKA::
???
 
::ROK::
2000

::CZAS TRWANIA::
79 min.

::OBSADA::
Claude Bélanger,
Erica Danya Goldblatt,
Matt Lyon

::PLUSY::
+ Twórcy chcieli dobrze .......

::MINUSY::
- ........ Kompletnie im nie wyszło

::OCENA FILMU::
1/10

 

 


SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


FLESH FREAKS

 

Kiedy po raz pierwszy spotkałem się z opisem Flesh Freaks postanowiłem, że muszę zdobyć kopie tego "dzieła". Po długich poszukiwaniach udało mi się ściągnąć oryginalną płyte DVD za niemałe pieniądze, tym większe było rozczarowanie po projekcji, ale zacznijmy może od początku.

Film rozpoczyna przyjazd do pewnego miasteczka młodego archeologa, który spotyka się z przyjacielem i za jego namową postanawia opowiedzieć mu straszliwą historie jaka ostatnio mu się przytrafiła podczas pobytu w Ameryce Środkowej. Badania archeologiczne dotyczące cywilizacji Majów, w których to uczestniczył młody archeolog wymknęły się z pod kontroli. Uwolniona została złowroga siła, która powoduje, że umarły powstał i zaczyna mordować ekipę. Ów archeolog jest jedynym, któremu udaje się uciec. Wsiada w samolot i wraca do USA nie wiedząc jednak, że krwiożerczy zombie podąża za nim.

Tak wiem, że ten opis jest kretyński, bo sam film taki jest. Sama fabuła mimo iż nie należy do najoryginalniejszych stwarza mimo wszystko niemałe perspektywy do zrobienia dobrego horroru. Niestety z taką fabułą musimy mieć chociaż minimalny budżet a tego niestety w Flesh Freaks brakuje.

Tandetne jest wszystko, począwszy na grze aktorów a na efektach skończywszy. Widać od razu, że aktorzy to grupa koleżków, którzy pewnego dna postanowili nakręcić dzieło życia. Nie reprezentują sobą totalnie nic. Wszystkie dialogi są tak sztuczne, że aż głowa boli. Kiedy aktorzy udają, że są przerażeni, widzowi zbiera się na wymioty. Nie będę wspominał o efektach specjalnych, bo takich po prostu w Flesh Freaks nie ma. Kilka gumowych masek prezentuje się może nie tak straszne tragicznie w porównaniu do reszty, ale i tak nie sposób nazwać to efektami specjalnymi.

Krwi trochę się tu leje, ale nie wygląda to prawdziwie. Namiastkę klimatu reżyser próbował stworzyć poprzez oczarowywanie widza widokami, które zaobserwować możemy podczas prac archeologicznych w Ameryce Środkowej. Faktycznie klimatyczne lasy mogą urzec, lecz bynajmniej nie pochodzą one z Ameryki Środkowej. Żeby było realniej reżyser postanowił wypożyczyć z pobliskiego zoo kilka zwierzątek, gdyż kamera eksponuje nam co chwile ich ruchy (małpa, legwan czarny, robaki...). Nie skomentuje już wyglądu "głównego zombie", który morduje całą ekipę, gdyż wygląda on jakby posmarowano mu gębę smarem. Scen gore jak wspomniałem jest tu kilka, prezentują się jednak raczej słabo. Ładnych przedstawicielek płci pięknej również nie uświadczymy. Muzyka również nie przedstawia się dobrze i bardziej pozwala nam usnąć przy ekranie niż emocjonować się biegiem wydarzeń. Na domiar wszystkiego film nakręcono prawdopodobnie za pomocą amatorskiej kamery, dzięki czemu zdarza się, że zamiast rozmowy słyszymy wiejący bardzo mocno wiatr.

Bardzo szanuje wszelkie low budgetowe produkcje z gatunku horror, jednakże o Flesh Freaks nie mogę powiedzieć w zasadzie nic pozytywnego, bo film ten na to po prostu nie zasługuje. Zdecydowanie Odradzam...


ZOBACZ RÓWNIEŻ


DVD

CIEKAWOSTKI

KSIĄŻKI

SYLWETKI

MUZYKA

DOWNLOAD

AUTOR: CRITTERS

 
     
 



::GALERIA::