| |
Kiedy po raz pierwszy
spotkałem się z opisem Flesh Freaks postanowiłem, że muszę zdobyć kopie tego
"dzieła". Po długich poszukiwaniach udało mi się ściągnąć oryginalną płyte DVD
za niemałe pieniądze, tym większe było rozczarowanie po projekcji, ale zacznijmy
może od początku.
Film rozpoczyna przyjazd do
pewnego miasteczka młodego archeologa, który spotyka się z przyjacielem i za
jego namową postanawia opowiedzieć mu straszliwą historie jaka ostatnio mu się
przytrafiła podczas pobytu w Ameryce Środkowej. Badania archeologiczne dotyczące
cywilizacji Majów, w których to uczestniczył młody archeolog wymknęły się z pod
kontroli. Uwolniona została złowroga siła, która powoduje, że umarły powstał i
zaczyna mordować ekipę. Ów archeolog jest jedynym, któremu udaje się uciec.
Wsiada w samolot i wraca do USA nie wiedząc jednak, że krwiożerczy zombie podąża
za nim.
Tak wiem, że ten opis jest
kretyński, bo sam film taki jest. Sama fabuła mimo iż nie należy do
najoryginalniejszych stwarza mimo wszystko niemałe perspektywy do zrobienia
dobrego horroru. Niestety z taką fabułą musimy mieć chociaż minimalny budżet a
tego niestety w Flesh Freaks brakuje.
Tandetne jest wszystko,
począwszy na grze aktorów a na efektach skończywszy. Widać od razu, że aktorzy
to grupa koleżków, którzy pewnego dna postanowili nakręcić dzieło życia. Nie
reprezentują sobą totalnie nic. Wszystkie dialogi są tak sztuczne, że aż głowa
boli. Kiedy aktorzy udają, że są przerażeni, widzowi zbiera się na wymioty. Nie
będę wspominał o efektach specjalnych, bo takich po prostu w Flesh Freaks nie
ma. Kilka gumowych masek prezentuje się może nie tak straszne tragicznie w
porównaniu do reszty, ale i tak nie sposób nazwać to efektami specjalnymi.
Krwi trochę się tu leje,
ale nie wygląda to prawdziwie. Namiastkę klimatu reżyser próbował stworzyć
poprzez oczarowywanie widza widokami, które zaobserwować możemy podczas prac
archeologicznych w Ameryce Środkowej. Faktycznie klimatyczne lasy mogą urzec,
lecz bynajmniej nie pochodzą one z Ameryki Środkowej. Żeby było realniej reżyser
postanowił wypożyczyć z pobliskiego zoo kilka zwierzątek, gdyż kamera eksponuje
nam co chwile ich ruchy (małpa, legwan czarny, robaki...). Nie skomentuje już
wyglądu "głównego zombie", który morduje całą ekipę, gdyż wygląda on jakby
posmarowano mu gębę smarem. Scen gore jak wspomniałem jest tu kilka, prezentują
się jednak raczej słabo. Ładnych przedstawicielek płci pięknej również nie
uświadczymy. Muzyka również nie przedstawia się dobrze i bardziej pozwala nam
usnąć przy ekranie niż emocjonować się biegiem wydarzeń. Na domiar wszystkiego
film nakręcono prawdopodobnie za pomocą amatorskiej kamery, dzięki czemu zdarza
się, że zamiast rozmowy słyszymy wiejący bardzo mocno wiatr.
Bardzo szanuje wszelkie low
budgetowe produkcje z gatunku horror, jednakże o Flesh Freaks nie mogę
powiedzieć w zasadzie nic pozytywnego, bo film ten na to po prostu nie
zasługuje. Zdecydowanie Odradzam...
ZOBACZ RÓWNIEŻ

DVD |

CIEKAWOSTKI |

KSIĄŻKI |

SYLWETKI |

MUZYKA |

DOWNLOAD |
AUTOR:
CRITTERS |
|