SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


 



 

HATCHET



 

 

::TYTUŁ POLSKI::
Topór

::REŻYSERIA::
Adam Green

::SCENARIUSZ::
Adam Green

::MUZYKA::
Andy Garfield

::OBSADA::
Robert Englund, Joel Moore, Deon Richmond...

::KRAJ::
USA

::ROK::
2006

::CZAS TRWANIA::
 93 min.


 
 

Niedawno wpadł mi w ręce film o swojsko brzmiącym tytule Topór. Na okładce DVD czerwoną czcionką kilka tekstów kuszących potencjalnego odbiorcę: "Na początku był Jason, potem Freddy, teraz nadchodzi Victor...", „Amerykański horror starej szkoły”, „Najlepszy krwawy horror ostatnich dwudziestu lat”, „Nowa ikona krwawego horroru”. Film zdobył kilka nagród i co najważniejsze grają w nim trzy znamienite osobistości: Kane Hodder, Robert Englund i Tony Todd. Czy po takiej zapowiedzi przeciętny fan horroru mógłby nie sięgnąć po Topór? Przyjrzyjmy się jednak bliżej, tak świetnie na pierwszy rzut oka, zapowiadającemu się obrazowi młodego reżysera Adama Greena.

 

Fabuła filmu jest maksymalnie schematyczna. Grupka wycieczkowiczów żądnych przygód, wybiera się ze skośnookim przewodnikiem na pobliskie mokradła Nowego Orleanu. Przeprawa łodzią wzdłuż rzeki kończy się nieoczekiwanym wypadkiem - statek wpada na mieliznę i tonie. Na domiar złego jeden z uczestników wycieczki zostaje ugryziony w nogę przez krokodyla. Podróż lądem do najbliższego oddalonego o kilka kilometrów miasta zajmie godziny. Tymczasem zbliża się noc i zaczyna padać deszcz. Jak to zwykle w tego typu historiach bywa, teren jest areną polowań niejakiego Victora Crowley'a. Legenda głosi, że strasznie zdeformowany Victor zamieszkiwał wraz z ojcem z dala od ludzi w domu na bagnach. Pewnego dnia miejscowe dzieci niechcący zaprószyły ogień w chacie Crowley'ów. Zdesperowany ojciec próbując wydostać syna z płonącego domu chwycił za topór i zaczął rozbijać drzwi. Za nimi znajdował się Viktor. Ostrze wyłamało jedną z desek i utkwiło w głowie chłopaka. Od tego czasu miejsce na bagnach Luizjany owiane jest tajemnicą. Śmiałkowie, którzy się tam zapuszczają opowiadają historie o przeraźliwych nawoływaniach dobiegających z mokradeł. To Viktor wychodzi na polowanie i nie przepuści nikomu, kto znajdzie się na jego terenie. Jak skończą uczestnicy pechowej wycieczki? Czy ktokolwiek przeżyje spotkanie z Crowley'em?

 

Co oferuje nam film, poza niewyszukaną fabułą? Jak na typowego slashera przystało, reżyser Adam Green serwuje nam sceny morderstw, okraszając je sporą dawką krwawych efektów gore. Mamy kolejnego psychopatycznego mordercę oraz przypadkowych wycieczkowiczów wpadających w ręce Crowley'a. Autorzy filmu przyrównują Viktora do takich ikon światowego horroru, jak Freddy Krueger, Jason Vorhees czy Candyman. Dlaczego wspomniałem o tych znamienitych bohaterach kina grozy? Ponieważ Kane Hodder (Piątek trzynastego), Robert Englund (Koszmar z ulicy Wiązów), oraz Tony Todd (Candyman) grają w filmie epizodyczne role. Wielka szkoda, że nie zrobiono z tych postaci pierwszoplanowych bohaterów. W warstwie aktorskiej pojawia się cały przekrój mało znanych nazwisk. W zasadzie nie można mieć do ich gry specjalnych zastrzeżeń, bo swoje role odegrali poprawnie. Pozostaje jednak niedosyt, związany z nadzieją, jaką wzbudziły słynne nazwiska widniejące na okładce filmu.

 

Z muzyką w Toporze jest nienajgorzej. Współbrzmienie obrazu i warstwy akustycznej filmu na pewno nie przeszkadza w odbiorze. Najbardziej utkwiła mi w pamięci muzyka ze sceny początkowej, kiedy Robert Englund wraz z filmowym synem polują na krokodyla. Zmieniająca się jak w kalejdoskopie świetnie oddaje nastrój grozy i niebezpieczeństwa. Niestety z każdą kolejną minutą filmu, muzyka staje się coraz gorsza. Bez wątpienia najlepszym elementem filmu są jednak efekty specjalne. Krew leje się strumieniami a metody uśmiercania kolejnych naiwnych uczestników wycieczki są wymyślne i bardzo widowiskowe. Każdy wielbiciel gore powinien być usatysfakcjonowany. Victor nie ogranicza się do zabijania za pomocą tytułowego topora, ale sięga do bardziej wyrafinowanych sposobów. Jakich? Nie będę zdradzał, ponieważ są to niewątpliwie najciekawsze sceny filmu.

 

Najsłabszym elementem horroru jest klimat. Od Topora oczekiwałem dreszczyku emocji, i odrobiny strachu. Początkowa scena z udziałem Roberta Englunda wzmaga apetyt do dalszego oglądania. Jednak przez kolejne pół godziny, nie dzieje się w zasadzie nic ciekawego. Reżyser starał się wpleść w film nieco humoru, który zupełnie mnie nie przekonuje. Nawet ponętne piersi dwóch młodych aktorek pozujących przed kamerą udawanemu reżyserowi filmów erotycznych, nie podnoszą oceny początkowej części obrazu. Dalej jest już nieco lepiej, bo do akcji wkracza Victor. Wycieczkowicze są w widowiskowy sposób eliminowani, przez zdeformowanego, maniakalnego zabójcę. Mimo ciekawych scen morderstw nie byłem jednak w stanie poczuć atmosfery grozy i choć trochę wczuć się w sytuację bohaterów.

 

Podsumowując: nie wszystko złoto, co się świeci. Zarówno liczne nagrody, którymi może poszczycić się film, jak i znamienite nazwiska zdobiące okładkę nie są w stanie uratować tego obrazu. Jeśli widz nastawi się na niewyszukaną schematyczną fabułę, klasycznego slashera oraz sporą dawkę krwawych efektów specjalnych, to bez trudu wytrzyma osiemdziesiąt minut przed ekranem telewizora, bo tyle właśnie trwa historia Victora. Myślę, że niektórzy zagorzali wielbiciele kina spod znaku horroru, po zakończeniu produkcji odniosą nawet wrażenie, że było warto, co przy ogromnej masie podobnych obrazów jest dobrym argumentem, aby w długi jesienny wieczór sięgnąć po Topór.

::PLUSY::
+ Trójka słynnych aktorów
+ Efekty Gore
+ Muzyka
+ Znośna gra aktorów


::MINUSY::
- Brak klimatu
- Epizodyczne role słynnej trójki aktorów Hodder, Todd, Englund
- Kiepski humor
- Niewyszukana fabuła


::OCENA FILMU::

5/10
   

   

AUTOR: WOJCIECH KULAWSKI