::INFORMACJE::




::TYTUŁ POLSKI::
Wzgórza Mają Oczy

::
REŻYSERIA::
Alexandre Aja

::SCENARIUSZ::
Alexandre Aja,
Grégory Levasseur

::MUZYKA::
 
Tomandandy

::ROK::
2006

::CZAS TRWANIA::
107 min.

::KRAJ::
USA


::OBSADA::
Aaron Stanford

Ted Levine
Kathleen Quinlan
Vinessa Shaw

::PLUSY::
+ Aktorstwo
+ Kanibale
+ Brutalność
+ Zdecydowanie lepszy od pierwowzoru


::MINUSY::
- Ale czy gdzieś już tego nie widzieliśmy?
- Za mało Papy Jupitera


::OCENA FILMU::
8/10
 

 


SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


HILLS HAVE EYES (REMAKE)

 

Spróbuję nieco przybliżyć fabułę tego znakomitego filmu.Film rozpoczyna się napisami początkowymi, wraz z którymi naszym oczom ukazują się materiały filmowe z wybuchów bomb i zdjęcia popromiennie  zdeformowanych (nie używam tu słowa zmutowanych, ponieważ brzmi to bardziej surrealistycznie) dzieci, co już na samym początku wstrząsa widza. Po tym jakże pesymistycznym wstępie rozpoczyna się film.

Rodzina Carterów wybrała się na wycieczkę po amerykańskiej pustyni, wszystko przebiegało zgodnie z planem, niestety do czasu… Przystanęli przy stacji benzynowej (na totalnym odludziu) gdzie oprócz napełnienia baku otrzymali „dobrą radę” od starszego mężczyzny – wskazał naszym bohaterom drogę na skróty dzięki której szybciej dotrą do celu. Big Bob (głowa rodziny, a zarazem Policyjny detektyw z Cleveland ) skorzystał z propozycji nieznajomego i pojechał wskazaną drogą…

Niespodziewanie samochód łapie gumę i uderza w skałę, co uniemożliwia dalszą drogę. Familia postanawia się rozdzielić w poszukiwaniu pomocy, Big Bob idzie na feralną stację, Doug (mąż córki Boba) zmierza w przeciwną stronę, a reszta zostaje przy samochodach urządzając sobie przyjemny piknik. Nie wiedzą, że cały czas ktoś ich obserwuje i gdy nadejdzie noc „oni” aby zaspokoić swój głód i chęć zemsty na ludziach za doświadczone krzywdy, zadadzą rodzinie Carterów masę okropnych i ohydnych tortur…

Tak w skrócie wygląda fabuła nowej wersji filmu Wesa Cravena w reżyserii młodego Alexandre’a Aja, który zaserwował nam już wcześniej dużą dawkę emocji w filmie „Blady strach”.

Film jest zdecydowanie lepszy od kiepskiego oryginału (o dziwo niektórzy uważają pierwsze „Wzgórza…” za kultowe). W pierwowzorze nie czuć było chorej atmosfery i wszechobecnego zła. Aja poprawił wiele np. w oryginale pies zamiast atakować kanibali wyraźnie się z nimi bawił, tu widać było wściekłość zwierzęcia.  Sami kanibale są lepiej wykreowani, świetna charakteryzacja i widać było że mają jeden cel: zabić i zjeść…

Z ich rąk rodzina Carterów doświadcza najbardziej okrutnych i bezwzględnych tortur, jakich można sobie wymarzyć w filmie grozy – jest gwałt, spalenie żywcem, rany postrzałowe, porwania i wyjadanie ludzkich organów. Film zdecydowanie nie jest dla ludzi, którzy oczekują głupiej i bez mózgowej rozrywki, to film grozy z nauką dla nas. Przestrzega nas przed wszelkimi degradacjami środowiska i próbami broni jądrowych (bo to co było filmem może stać się rzeczywistością).

W filmie zagrali świetni aktorzy, którzy byli bardzo przekonywujący w swych rolach. Szczególnie może przypaść do gustu Ted Levine jako Big Bob, najdzielniejszy z pozytywnych bohaterów. Przyjemnie było też zobaczyć Kathleen Quinlan (Ethel) w nietypowym dla niej gatunku („Ukryty wymiar”, „Apollo 13”), miło było też oglądać piękną i utalentowaną Emilie de Ravin (seriale „Carrie” i „Zagubieni”) oraz filmową matkę Vinessę Shaw („Melinda i Melinda"). Trudno też nie zauważyć znakomitego aktorstwa filmowych mężczyzn, którzy nadstawiali karku, aby ich piękne towarzyszki były bezpieczne (czasem się nie udawało). Szczególnie dobrze widać to na przykładzie młodziutkiego ojca – Douga, w którego wcielił się Aaron Stanford („X-men 2”. Całkiem dobrze wypadł też  Dan Byrd jako syn Big Boba i Ethel („Kostnica" Tobe'a Hoopera, „Miasteczko Salem” czy „Podpalaczka 2”). No i nie zapominajmy też o malutkiej dziewczynce (córce Douga i Lynn) - Maisie Camilleri Preziosi.

Film wstrząsnął mną najbardziej z jednego powodu, reżyser uderzył w najczulszy punkt każdego z nas – rodzinę. W większości filmów amerykańskich mordercy zabijali różnych nastolatków, których pokrewieństwo było znikome ich los nie obchodził nas wcale, a tu nagle Aja daje nam banalną amerykańską kochającą się rodzinę do wybicia przez kanibali… Kogo nie przeraziłby widok palonego żywcem ojca gdy patrzą na niego dzieci i żona, śmierci kolejnych członków rodziny, kiedy ich wzajemna miłość jest niszczona przez ohydne kreatury, które nie posiadają za grosz współczucia, nie mówiąc już o jakimkolwiek sumieniu. Najwyraźniej Alexandre zasmakował w „filmach familijnych”, wystarczy przypomnieć sobie „Blady strach”, a już wszystko jasne.

Film stoi na naprawdę wysokim poziomie, posoka leje się po ekranie, trup ściele się gęsto i przed oczami biegają nam zdeformowani kanibale. Czego chcieć więcej? Ano jednego, Aja mógł wprowadzić trochę większe zmiany w fabule, bo co jak co, ale oglądając jego dzieło cały czas w głowie krąży nam zdanie z jednej piosenki: „Ale to już było…”


ZOBACZ RÓWNIEŻ


DVD

CIEKAWOSTKI

KSIĄŻKI

SYLWETKI

MUZYKA

DOWNLOAD

AUTOR: DEJW

 
     
 



::GALERIA::