SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


 



 

LA LENGUA ASESINA
aka KILLER TONGUE



 

 

::TYTUŁ POLSKI::
La lengua asesina

::REŻYSERIA::
Alberto Sciamma

::SCENARIUSZ::
Alberto Sciamma

::MUZYKA::
Fangoria

::OBSADA::
Melinda Clarke, Robert Englund, Doug Bradley...

::KRAJ::
USA

::ROK::
1996

::CZAS TRWANIA::
97 min.


 
 

Niektóre filmy są tak dziwaczne i pokręcone, że jeszcze długo po seansie można zastanawiać się, jak doszło do ich powstania. Kim trzeba być, żeby coś takiego wymyślić? Do tej kategorii należy miedzy innymi La lengua asesina (Killer Tongue) niejakiego Alberto Sciammy.

Akcja tego dziwadła kinematograficznego toczy się w Nowym Meksyku. Candy, dziewczyna przestępcy Johnny’ego, przeczekuje jego pobyt w więzieniu w małym klasztorze. Na „wygnaniu” towarzyszą jej cztery kolorowe pudle. Po otrzymaniu wiadomości od ukochanego, Candy wraca do domu, gdzie mają się spotkać. Jeszcze tej samej nocy zostaje opanowana przez istotę z kosmosu, która wpada jej przez okno do zupy, natomiast pupile kobiety – pudle – zamieniają się w czterech pomysłowych transwestytów. Kosmita – długi, chwytny, mięsożerny i gadający język - po zadomowieniu się w ludzkim ciele, domaga się przede wszystkim jedzenia i dobrego traktowania. Czy Johnny’emu uda się ocalić Candy?

Film Sciammy obfituje ponadto w wątki poboczne, które całkiem zgrabnie dążą do wspólnego zakończenia. Podczas gdy Candy zmaga się z kosmitą zamieszkującym jej zgrabne ciało, tytułowym zabójczym językiem, Johnny toczy własną walkę z więziennym strażnikiem-sadystą. Dodatkowo tropem pary przestępców podążają rozgniewani wierzyciele. Młoda zakonnica Rita bierze lądowanie kosmity za gwiazdę betlejemską i udaje się na poszukiwania. W finale bohaterowie spotykają się w kościele na konfrontację. Zanim jednak do tego dojdzie, widz obejrzy szereg scen zabawnych, czasem krwawych, a w większości absurdalnych i tak głupich, że aż fajnych. Już po pierwszych kadrach można zorientować się, że tego filmu nie należy pod żadnym pozorem brać na poważnie. Fabuła jest w zasadzie prosta, ale niesamowicie groteskowa. To „dzieło” nikogo nie przestraszy, najwyżej nieco zemdli wrażliwych, nie skłoni także do refleksji egzystencjalnych, ale rozbawić może.

Killer Tongue nie miał oszałamiającego budżetu, mimo tego jest nieźle zagrany. W roli Candy, głównej bohaterki, wystąpiła piękna Melinda Clarke, znana między innymi z Powrotu żywych trupów 3 czy seriali Reaper i CSI. Strażnika więziennego zagrał niezapomniany Freddy Krueger – Robert Englund. Jako Headwig mignął na ekranie także Pinhead – Doug Bradley. Muzyka (poza czołówką), wpadnie w ucho raczej tylko bywalcom dyskotek, ale trzeba przyznać,  że pasuje do szalonego klimatu filmu. 

Kosmita-symbiont, który jednocześnie jest częścią ciała kobiety i oddzielnym organizmem, wielu widzom może wydać się zbyt przerysowany. Z drugiej strony czasem warto obejrzeć coś innego, lżejszego. Killer Tongue to mieszanka wybuchowa wątków i motywów kryminalnych, sci-fi i grozy, nakręcona w pastelowych, jaskrawych barwach. Dla jednych będzie to niestrawny koktajl, dla innych półtoragodzinna, pozytywna głupawka.



 

::PLUSY::
+ obsada
+
mieszanka pomysłów
+
groteska

::MINUSY::
- może okazać się zbyt specyficzny
- nie straszy

::OCENA FILMU::
5
/10



 

   

AUTOR: KAROLINA "GÓRSKA" KACZKOWSKA