| |
„Wspomnienia mogą zabić… Zwłaszcza te, które
nie należą do ciebie” – takie hasło widniejące na okładce filmu Mem-o-re,
próbuje przyciągnąć potencjalnego widza i zachęcić do sięgnięcia po obraz.
Jeśli dodatkowo występują w nim takie osobistości jak Billy Zane, oraz
nominowani do Oskara Dennis Hopper i Ann Margret to odbiorca, może się
spodziewać dzieła, na co najmniej przyzwoitym poziomie. Jeśli dołożyć do
tego ciekawą i tajemniczą historię, zekranizowaną przez pisarza Benneta
Davlina, to potrawa powinna być nie tylko zjadliwa, ale również całkiem
smaczna. Czy tak jest rzeczywiście?
Akcja filmu opowiada historię lekarza Taylora
Briggsa, którego specjalizacją zawodową jest choroba Alzheimera. Podczas
naukowego sympozjum w Brazylii przyjaciel prosi go o konsultację medyczną
przypadku umierającego człowieka, który uczestniczył w tajemniczym rytuale
jednego z lokalnych plemion. Briggs przez przypadek kaleczy się w palec a do
rany dostaje się substancja, odnaleziona w worku konającego mężczyzny. Od
tego momentu lekarz zaczyna mieć wizje, w których obserwuje człowieka w
białej masce, ścigającego i mordującego małe dziewczynki. Dziwne halucynacje
przytrafiają się coraz częściej, również na jawie. Lekarz postanawia działać
i odkryć pochodzenie tajemniczych snów. W rozwikłaniu zagadki pomaga mu
malarka, którą Taylor poznaje, kupując jeden z jej obrazów. Przy okazji
nawiązuje się romans. Bohaterowie idąc po śladach, jak w rasowym kryminale,
odkrywają tajemnice mordercy dziewczynek i przerażającą prawdę o rodzinie
Briggsa.
Bennet Davlin napisał książkę pod tytułem
Mem-(o)-re, która w Stanach Zjednoczonych stała się bestsellerem. Idąc za
ciosem postanowił stworzyć scenariusz na podstawie swojej powieści a później
nakręcić film, który również wyreżyserował. Obraz posiada ciekawą i przede
wszystkim wciągającą fabułę a zagadki dozowane są w iście mistrzowskim
stylu. Początkowo odbiorca dowiaduje się niewiele, jednak z czasem bohater,
odkrywa kolejne elementy układanki, które w finałowym momencie doprowadzają
do zaskakującego i mocnego, choć mało prawdopodobnego zakończenia.
Gdyby rozpatrywać obraz jako klasyczny
horror, to nie uświadczy w nim gore, scen przemocy i widowiskowych
morderstw, są za to ciekawe scenerie, podziemia domu ukrywającego
przerażającą tajemnicę, mroczny klimat, oraz psychopatycznego zabójcę w
masce, przypominającej tę noszoną przez Jasona Voorheesa w Piątkach
Trzynastego. Sama postać mordercy ukazana jest bardzo interesująco i jest
bez wątpienia jednym z lepszych aspektów filmu. Technicznie obraz również
jest bez zarzutu, twórcy zadbali o doskonałe miejsca akcji i odpowiednie,
klimatyczne oświetlenie. Czymże byłyby moczary nocą, bez królującego na
niebie księżyca w pełni i snującej się po ziemi gęstej mgły? Tego typu
elementy scenografii wykonane są z nadzwyczajną pieczołowitością.
Jeśli chodzi o samą historię opowiedzianą w
Mem-o-re, to od razu widać, że jest to zaadoptowana książka. Misternie
utkana intryga i zagadki są ciekawe a poszczególne tropy i poszlaki idealnie
do siebie pasują. Autorzy książek, poświęcają zwykle znacznie więcej czasu
na szczegóły oraz dopracowanie przyczyn i skutków działania bohaterów, czego
w scenariuszach pisanych od początku do końca dla potrzeb filmu, często
brakuje.
Ponieważ w obrazie grają znani aktorzy w
zasadzie ciężko jest przyczepić się do ich warsztatu i zarzucić brak
profesjonalizmu. Gdyby jednak doszukiwać się dziury w całym, to można
odnieść wrażenie, że Dennis Hooper potraktował Mem-o-re raczej jako
odskocznię od ambitniejszych produkcji. Najlepszą sceną z jego udziałem jest
siedzenie w fotelu i naciskanie klawiszy pilota od telewizora. To niewiele,
jak na tak wybitnego aktora.
Efektów specjalnych w produkcji jest
niewiele. Klimat budowany jest odpowiednią grą świateł i cieni, kolorystyką
oraz sprawnym montażem. Kilka pomysłów wykorzystanych w realizacji jest
naprawdę oryginalnych i niespotykanych. Wizje głównego bohatera są
sugestywne i odpowiednio psychodeliczne. Również końcówka realizacji
zasługuje na uwagę ciekawymi pomysłami i niecodziennymi rozwiązaniami w
scenografii. W filmie nie zabraknie również wątku romansowego, oraz
pobudzających wyobraźnię ujęć z urodziwą panią malarz. Muzyka prezentuje się
bez zarzutu i zupełnie nie przeszkadza w odbiorze całości.
Podsumowując Mem-o-re to interesująca
produkcja młodego reżysera Benneta Davlina, którą można z czystym sumieniem
polecić wszystkim wielbicielom klimatycznego kina grozy.
|

|
::PLUSY::
+ Doskonały mroczny
klimat
+ Gra aktorska
+ Ciekawe scenerie
+ Zaskakujące pomysły
+ Intrygująca fabuła
::MINUSY::
- Gra Dennisa Hoopera,
który nie przyłożył się zbytnio do roli,
- Mało prawdopodobne zakończenie filmu
::OCENA FILMU::
8/10 |

|
| |
|
AUTOR:
WOJCIECH KULAWSKI |
|
|