SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


 



 

MIST, THE



 

 

::TYTUŁ POLSKI::
Mgła

::REŻYSERIA::
Frank Darabont

::SCENARIUSZ::
Frank Darabont

::MUZYKA::
Mark Isham

::OBSADA::
Thomas Jane, William Sadler, Toby Jones...

::KRAJ::
USA

::ROK::
2007

::CZAS TRWANIA::
127 min.


 
 

To mógł być naprawdę dobry film. Wyszło natomiast coś przypominającego płonące zapałki wetknięte w krowi placek: kilka świetlistych punkcików w morzu… sami wiecie czego.

Fabuła została oparta na klasycznym (żeby nie powiedzieć – sztampowym) schemacie: malarz David Drayton (Thomas Jane) wraz z synkiem Billim (Nathan Gamble) i prawie całą społecznością niewielkiego, amerykańskiego miasteczka, barykadują się w supermarkecie w obawie przed tajemniczą mgłą. A jest się czego bać, gdyż na zewnątrz czyhają m.in. przerośnięte pająki, pseudo-pterodakyle i ośmiornicowate monstra, marząc tylko, by dostać się do środka. Czyli prawdziwy „full service” horrorowych okropności.

  

Na różnorodność postaci również nie możemy narzekać: mamy czarnoskórego, wielkomiejskiego prawnika, kilku podstarzałych opojów, grupkę emerytów oraz ubranego w skórę harleyowca. Są również trzej sympatyczni, aczkolwiek przerażeni i bezużyteczni żołnierze. No i główny bohater, z wiecznie zapłakanym dzieciakiem przy boku.

Niestety, ilość nie przekłada się na jakość. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest wszechobecne, tragiczne aktorstwo. Nie kiepskie lub słabe, tylko – tragiczne. Nawet nasze serialowe gwiazdy zdają się murowanymi kandydatami do Oscarów w porównaniu z występującymi w filmie „artystami”. Może z jednym wyjątkiem: mowa o Marcii Gay Harden, grającej stukniętą fanatyczkę religijną. Bełkocze, przewraca oczami i prawi kazania, a wszystko to w tak przekonujący sposób, że widz od pierwszych minut ma ochotę własnoręcznie ją udusić. Jako jedyna potrafi wywołać w odbiorcy prawdziwe emocje.

  

Kolejna nagana należy się twórcom za wyjątkowo słabe dialogi (piszę słabe, by nie powtarzać – tragiczne): napuszone, nadmiernie egzaltowane i wzbudzające niezamierzony śmiech. Posłuchajcie sobie rozważań na temat istoty ludzkiej natury, gdzieś tak pod koniec – prawdziwa ostra jazda bez rozumu.

Żeby nie było zupełnie pesymistycznie, przyznaję maleńkie plusiki za przyzwoite efekty specjalne oraz zaskakujące zakończenie. Ciekawie śledzi się również zmienne relacje pomiędzy odizolowanymi mieszkańcami. Zabieg ów jednak nie dziwi, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z ekranizacją opowiadania Stephena Kinga. Jak wiadomo, Król zawsze miał słabość do dociekania „co farmerom w głowach siedzi”.

  

Nasuwa się więc pytanie, czy warto „Mgłę” obejrzeć? Prawdę mówiąc, osobiście żałuję, że nie poświęciłem tych dwóch godzin na coś o wiele bardziej frapującego i wyszukanego, np. grzebanie śrubokrętem w zębach. I niech to posłuży za odpowiedź. 



 

::PLUSY::
+ nieszablonowe zakończenie
+ Marcia Gay Harden

::MINUSY::
- słabe dialogi
- mierne aktorstwo
- schematyczna fabuła
- zaprzepaszczony potencjał

::OCENA FILMU::
2
/10



 

   

AUTOR: JAN CZARNY