SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


 



 

A NIGHTMARE ON ELM STREET



 

 

::TYTUŁ POLSKI::
Koszmar Z Ulicy Wiązów

::REŻYSERIA::
Samuel Bayer

::SCENARIUSZ::
Wesley Strick,
Eric Heisserer

::MUZYKA::
Steve Jablonsky

::OBSADA::
Jackie Earle Hailey, Kyle Gallner, Rooney Mara
...

::KRAJ::
USA

::ROK::
 2010

::CZAS TRWANIA::
95 min.


 
 

Nie jest łatwo pisać obiektywnie o remake'u jednego z ukochanych horrorów, zwłaszcza będąc z założenia uprzedzonym do remake'ów. Celowość kręcenia nowej wersji filmu, który nawet nie ma jeszcze trzydziestu lat, a jego obsada wciąż żyje, pozostaje dla mnie tajemnicą.

Fabuły właściwie nie potrzeba streszczać, bo pokrywa się z tą oryginalną - w małym amerykańskim miasteczku Springwood nastolatki nagle zaczynaja śnić o paskudnie poparzonym mężczyźnie. Sny te kończą się ich śmiercią. Dorośli, jak to zwykle i konwencjonalnie bywa, nie potrafią udzielić im pomocy we właściwy sposób. Młodzież postanawia wziąć sprawy we własne ręce...

   

Film sam w sobie nie jest taki zły (siląc się na obiektywizm), ale inny niz pierwowzór i w porównaniu do niego wypada blado. Przerobienie Koszmaru z ulicy Wiązów "na ponuro" pozbawiło horror przede wszystkim dynamiki. Brak tu specyficznego i tak lubianego klimatu lat 80-tych wraz z jego odrobinę kiczowatą oprawą, kolorową i okraszoną charakterystyczną muzyką. Freddy z remake'u zatracił gdzieś swoje makabryczne poczucie humoru, nie widać po nim ani krzty dawnego, pierwotnego zadowolenia z bycia Freddym. Od 1984 roku technika poszła do przodu, dlatego twarz nowego Kruegera wygląda znacznie bardziej realistycznie, to jednak za mało. Nowy Freddy stał się bardziej poważny i demoniczny, skupiony bardziej na swej zemście niż radosnej chęci czynienia krzywdy. Wciąż podkreśla, jak to straszliwie został potraktowany przez rodziców dzieci ze Springwood - czyli po prostu marudzi. Dawny Freddy był przede wszystkim energiczny, skupiony na swoim ulubionym zajęciu - straszeniu i zabijaniu dzieci - które dostarczało mu wiele widocznej przyjemności, wesołym, pewnym siebie facetem. I to, paradoksalnie, czyniło go na swój sposób sympatycznym. Nowemu zdecydowanie brakuje charakteru.

  

Obsada i gra aktorska nie rzucają na kolana. Nowy odtwórca roli Freddy'ego, Jackie Earle Hailey, na krótko pokazuje się na ekranie bez maski, a jako Krueger jest prawdopodobnie taki, jak założyli twórcy filmu. Role nastolatków, jak to często bywa, grane są przez aktorów starszych, w tym wypadku przez osoby, którym znacznie bliżej do trzydziestki niż do osiemnastki. Z jakiegoś powodu scenarzyści pozostawili  tylko imię Nancy z pierwowzoru, resztę zmienili (Tina stała się Kriss, Glen Quentinem, a Rod Jessem). Aktorów w tych rolach można oglądać przede wszystkim w serialach, co rzutuje na ich odbiór w horrorze - kto nie pomyśli na widok Kriss: "co tu robi Trish z Wyspy Harpera?" Gra aktorska zachowuje w związku z tym pewien średni poziom, nikomu nie udało się jednak stworzyć naprawdę charakterystycznej kreacji. Najgorzej wypadła niestety najważniejsza postać - Nancy. Grająca ją Rooney Mara cierpiała chyba na paraliż mięśni twarzy podczas kręcenia filmu, ponieważ nie widać po niej ani grama emocji, a wszystkie kwestie wypowiada tym samym jednostajnym tonem, cedząc słowa przez zęby. Do tego scenarzyści postanowili tę postać "wzbogacić" o hobby, którego wczesniej nie posiadała - rysowanie swoich sennych wizji. Sztywna Nancy przesiaduje zatem w swoim pokoju, rysując ze słuchawkami na uszach, do autentyczności postaci stworzonej przez uroczą i naturalną Heather Langenkamp jej daleko. Oglądanie nowego filmu staje się chwilami denerwujące, kiedy się pamięta o pierwowzorze.

  

Remake zawiera sporo jump-scenes, twórcy pokazali, że wiedzą, jak się dziś straszy w filmach, ale nie zaoferowali nic poza tym. Stary Freddy nie potrzebował niebieskiego filtra na kamerze i tego typu tricków, żeby straszyć. On po prostu był straszny i działał na wyobraźnię. Ten nowy nie przestraszy nikogo sam w sobie. Jęcząc i podkreślając swoją krzywdę jest znacznie mniej przekonywujący jako niebezpieczny przeciwnik niż dawny, zadowolony z bycia nadnaturalnym psychopatą.

Freddy to figura z lat 80-tych i w klimacie tamtych czasów powinien pozostać. W filmie nie ma także kultowej sceny, kiedy to śpiący Glen zostaje wciągnięty w łóżko, z którego następnie tryska fontanna krwi - może to i dobrze. Idealnych rzeczy nie powinno się udoskonalać na siłę, mogą się wówczas zwyczajnie zepsuć.



 

::PLUSY::
+ krótki
+ ma swój pewien klimat
+ realistyczna twarz Freddy'ego

::MINUSY::
- jest to słabo odgrzany kotlet
- spłycenie postaci Freddy'ego i Nancy
- beznadziejna Rooney Mara
- za dużo efektów, za mało prawdziwego straszenia
- obsada serialowa wywołujaca za dużo skojarzeń
- słaba czołówka filmu (gdzie te noże z dawnych lat???)

::OCENA FILMU::
5/10



 

   

AUTOR: KAROLINA GÓRSKA