| |
West jest uczniem,
który nie zgadza się z teorią, że śmierć jest nieodwołalnym końcem .
Twierdzi, że jest w stanie przywrócić człowieka do życia. Nikt mu jednak
nie wierzy. Zdesperowany wynajmuje mieszkanie u jednego ze swoich
kolegów z pracy. Urządza sobie w piwnicy laboratorium, gdzie
przeprowadza swoje doświadczenia. Początkowo udaje mu się ożywić kota, a
później... bierze się za ludzi. Jego przyjaciel zabiera go do kostnicy,
gdzie w późniejszym czasie rozpętuje się piekło…
„Re-animator’a”
wyreżyserował Stuart Gordon, film powstał w 1985 roku. Fabuła jest
charakterystyczna dla obrazów o tematyce zombie: jeden z głównych bohaterów
chce odnieść życiowy sukces i postanawia zatrzeć granice pomiędzy życiem a
śmiercią. Powołane do życia istoty są bardzo agresywne i mają tak jakby
swojego przywódcę – człowieka bez głowy. Nie są jednak całkiem martwe,
posiadają jakieś uczucia, których przejawy ukazuje ojciec dziewczyny, który
rozpoznaje swoją córkę i zamiast ją zaatakować - pomaga jej.
Bardzo dobrą atmosferę
tworzą efekty dźwiękowe, przez które nieraz można się wystraszyć. Umarli
powołani do życia wydają fajne dźwięki, na które nie możemy narzekać. Dobrze
zrobione są i efekty specjalne: najbardziej interesująca jest
charakteryzacja doktorka, który później nosi swoją głowę w ręku i próbuje
włączyć do armii kolejnych umarlaków. Jednak najlepszą rzeczą, która udała
się technikom zajmującymi się efektami, jest wykreowanie „kota zombie” (:D).
Film przypomina Frankensteina, który to twór obrócił się przeciw swojemu
twórcy. Może gra aktorów nie stoi na najwyższym poziomie, ale film ogląda
się dobrze. Najśmieszniejszą, a zarazem niewiarygodną sceną jest moment, w
którym doktorek - wówczas w dwóch częściach (głowa oddzielona od ciała) -
wyznaje dziewczynie miłość i chce się z nią kochać.
„Re-animator” jako
całość prezentuje się dobrze. Może nie jest filmem, który zapada w pamięci,
ale przyjemnie się go ogląda. To pierwsza część trylogii, ciekawe czy
najlepsza...
ZOBACZ RÓWNIEŻ
AUTOR:
PASTOR |
|