SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


 



 

REC



 

 

::TYTUŁ POLSKI::
Rec

::REŻYSERIA::
Jaume Balaguero,
Paco Plaza

::SCENARIUSZ::
Jaume Balaguero, Paco Plaza, Luis A. Berdejo

::MUZYKA::
Oriol Tarrago

::OBSADA::
Manuela Velasco, Ferran Terraza, Jorge-Yaman Serrano, Pablo Rosso...

::KRAJ::
Hiszpania

::ROK::
 2007

::CZAS TRWANIA::
76 min.


 
 

Hiszpańskie horrory mają pewną wadę – udają oryginalne i świeże pretendując do miana „fenomenów kina grozy.” Tymczasem bazują zwykle na cudzych lub ogranych motywach. Przykładowo Inni opierają się na pomyśle Shyamalana z Szóstego zmysłu, a osławiony Sierociniec bardzo przypomina Saint Ange. Podobnie Rec, choć określany jako nowatorski i przerażający, tak naprawdę okazuje się zlepkiem pomysłów już wcześniej oglądanych.

  

Główni bohaterowie są pracownikami telewizji. Sympatyczna Angela o dużych zębach i wiecznie ukryty za kamerą Pablo udają się do remizy, by tam kręcić nudny program o pracy strażaków. Wkrótce nadarza się okazja, by obserwować ich pracę na żywo. Podczas interwencji w domu starszej kobiety zaczynają dziać się rzeczy dziwne i przerażające. Pokryta krwią starowinka dotkliwie gryzie policjanta i strażaka. Do tego dom, w którym przebywają reporterzy, policja, straż i mieszkańcy, zostaje zabezpieczony przez służby sanitarne niechętne do udzielania wyjaśnień. Od tej pory wszyscy skupiają się na poszukiwaniu wyjścia, a ich wysiłki rejestruje kamera.

   

Można powiedzieć, że Rec jest wariacją filmu o zombie. Bo jak inaczej nazwać ludzi zainfekowanych tajemniczym wirusem, agresywnych, zachowujących się, jakby stracili rozum, trudnych do unieszkodliwienia nawet po śmierci? W zasadzie nie trzeba dodawać, że ich ugryzienie powoduje rozprzestrzenianie się choroby. Jako że główni bohaterowie to ekipa telewizyjna, film kręcony jest „z ręki,” dlatego obraz trzęsie się i często niewiele widać. Z założenia miało to zapewne przydać filmowi realizmu i podkreślić jego oryginalność, to jednak też już widzieliśmy dawno temu w Blair Witch Project. Wybranie takiej konwencji ma pewną zaletę – co kawałek w dialogi można wpleść kwestie: „Wyłącz kamerę” i „Przestań filmować” oraz „Nie przestawaj filmować.”

   

Bohaterowie tego hiszpańskiego horroru dużo przemieszczają się po schodach, sporo krzyczą i często zachowują się jak banda kretynów. Całe szczęście akurat w budynku, gdzie przebywają, znajdują się gabinet internisty i magazyn krawca. Twórcy filmu starali się nadać mu głębszego wyrazu ukazując konflikty międzyludzkie, które nasilają się w momencie zagrożenia. Niestety zachowanie wielu postaci, zwłaszcza służb mundurowych i sanitarnych, denerwuje bezdenną głupotą. Kretyńskie postępowanie ludzi, do których obowiązków należy między innymi spójne działanie w sytuacjach ekstremalnych, doprowadza ich do śmierci, przez co dodatkowo naraża resztę. Szczytem głupoty jest próba zrobienia zastrzyku zombie przy posiadanej przecież przez bohaterów wiedzy o możliwościach tych istot. 

   

Nietrudno się domyślić, że niewielu przeżyje do finału. Dopiero wtedy, gdy gaśnie światło i na „placu boju” pozostaje już tylko ekipa telewizyjna, zaczyna w końcu robić się ciekawie i nawet nieco strasznie, trochę w stylu The Grudge. Interesujący motyw opętania postrzegany w kategoriach chemicznych zostaje ledwie zarysowany i film się kończy. Pozostaje niedosyt zaprawiony rozczarowaniem.

   

Film jest średni. Dosyć ciekawy efekt daje to, że współpracującego z Angelą operatora Pablo nie widzimy przez cały film. Rec jest ponadto dość przyjemnie krwawy. Natomiast kiedy dowiadujemy się, że chodzi o wirus, zaczynamy się trochę nudzić, ponieważ całość zaczyna być kolejną z konfrontacji ludzie – zombie. Stylizowany na relację telewizyjną obraz trzęsie się i rwie, co bardziej wkurza niż kojarzy się z reżyserskim kunsztem. Końcówka natomiast wygląda jak furtka do kontynuacji. To hiszpańskie skrzyżowanie filmów o żywych trupach i Blair Witch Project da się obejrzeć, ale bez rewelacji. Za podsumowanie niech posłuży cytat z popularnej reklamy PZU: „Chciałem dobrze, a wyszło jak zwykle.” 



 

::PLUSY::
sympatyczna bohaterka
+
końcówka
+
krew

::MINUSY::
- ale to już było...
- 
głupie zachowanie służb
- 
kończenie filmu w miejscu, gdzie robi się ciekawy

::OCENA FILMU::
5/10



 

   

AUTOR: KAROLINA GÓRSKA