SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


 



 

RUINS, THE



 

 

::TYTUŁ POLSKI::
Ruiny

::REŻYSERIA::
 Carter Smith

::SCENARIUSZ::
Scott B. Smith

::MUZYKA::
Graeme Revell
 

::OBSADA::
Jonathan Tucker, Jena Malone...

::KRAJ::
USA, Australia

::ROK::
2008

::CZAS TRWANIA::
 91 min.


 
 

Przyroda, pogoda, turyści, tajemnica.
Plenery, młodzi aktorzy, egzotyka, trochę gore.
To wszystko stanowi recepturę wielu horrorów. Czy sprawdziło się w przypadku „Ruin”?

„Ruiny” Cartera Smitha to opowieść o czwórce amerykańskich turystów, którzy podczas wakacji w Meksyku trafiają do starożytnych, ukrytych głęboko w dżungli ruin. Co ich tam spotyka, nie będę zdradzał by nie psuć Wam zabawy. Muszę jednak zaznaczyć, że na pewno nie będzie to nic dobrego. Zawsze w takich momentach mam problem. Jak tu opowiedzieć chociażby fragmentarycznie o fabule nie zdradzając za dużo. O czym jest film, czy historia w nim zawarta jest wiarygodna. A dlaczego tak, a nie inaczej? W przypadku „Ruin” można napisać, iż jest to film zarówno o przetrwaniu jak i o walce z własnymi słabościami i lękami. Taki kanon ale nie czynię z tego zarzutu. Po standardowym początku tzw. wprowadzeniu, gdzie mamy czas na poznanie każdego z bohaterów; mniej więcej po 40 minutach zaczyna się zwyczajowy „survival”.

Bohaterowie stają niejednokrotnie przed takimi problemami, że ból zęba trzonowego to przy tym „pikuś”. Walczą przede wszystkim sami ze sobą, ze swoim strachem i fobiami, ze swoimi słabościami fizycznymi a dopiero potem z pewnym „utrudnieniem” czyhającym w tytułowych ruinach. Niestety, jeśli chodzi o naszych bohaterów, a raczej o aktorów ich grających, mamy jak zwykle pewne zgrzyty. Otóż bywają mocno niewiarygodni w swoich zachowaniach tudzież potrafią zmienić swoje nastawienie w przeciągu dosłownie 10 minut. Sztandarowym przykładem jest tutaj Amy, która dosłownie 3 razy „zmienia się” psychicznie ale oszczędzę Wam szczegółów, to trzeba zobaczyć samemu. Mamy oczywiście jak to w amerykańskim horrorze, bohatera-przywódcę czyli Jeffa, który pozostaje niewzruszony aż do końca (studenci medycyny tak mają, przynajmniej w Stanach). Jonathan Tucker, który gra naszego lidera , ewidentnie próbował poprowadzić resztę aktorów przez luki i mielizny scenariusza ale udało mu się to dość średnio, a wniektórych momentach nawet i monotonnie – ciągle jedna i ta sama, napięta mina i gestykulacja. Mimo wszystko aktorzy grający naszych niefortunnych turystów nie sprawili się najgorzej choć oczywiście mogło być lepiej.

   

Nad klimatem i stroną artystyczną filmu nie będę się rozwodził bo jest taka jak w każdym innym tego typu filmie. Trochę straszy (ale raczej tylko 15-latki z popcornem), trochę epatuje scenami gore (nogi Mathiasa „miażdżą” i to dosłownie, reszta w porządku, bez wyskoków w stylu „Hostela”), trochę też przynudza (wprowadzenie, a jakże), i wreszcie trochę ogłupia (lampa z wieczną naftą, motywy z okularami – raz noszę bo jestem ślepa a za chwilę już mi nie są potrzebne, prawie jak w „Krytycznej decyzji”, kilka dni w leśnych odstępach a tu nici z zarostu a włosy Jeffa to po prostu Loreal – jednym słowem standard).  Generalnie wszystko da się przeżyć. Jedyną rzeczą, do której można się przyczepić tak porządnie, to niektóre efekty specjalne związane z animacją głównego antagonisty uwięzionych w ruinach. Ale to taki drobiazg. Film został nakręcony na podstawie książki ale do tego, to akurat nie jestem w stanie się odnieść bo nie czytałem.

Reasumując – „Ruiny” ogląda się całkiem sympatycznie. Jest to sprawnie i z pomysłem nakręcony horror, który jednak nie ustrzegł się pewnych błędów i schematów, jakie od wieki wieków dotykają ten rodzaj horroru. Na to jednak można przymknąć oko bowiem w „Ruinach” widać jakąś myśl i porządek, a do tego ogląda się całkiem, całkiem. W moim prywatnym rankingu umieszczę „Ruiny” ciutkę nad „Turistas” ale zdecydowanie przed takim arcydziełem jak np. „Borderland” ale to już zupełnie inna historia.
 

::PLUSY::
+ Klimat
+ Realizm
+ Kilka ciekawych momentów
+ Zgrabnie zrealizowane


::MINUSY::
- Jonathan Tucker i jego miny
- Kilka niedoróbek
- Brak jakichkolwiek sugesti/wyjasnień w temacie głownego antagonisty (może być to poczytane również jako zaleta)


::OCENA FILMU::

6/10
   

   

AUTOR: SZEWSKI