SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


 



 

SKINWALKERS



 

 

::TYTUŁ POLSKI::
Zew Krwi

::REŻYSERIA::
Jason Isaac

::SCENARIUSZ::
James deMonaco,
Todd Harthan

::MUZYKA::
Marco Beltrami

::OBSADA::
Jason Behr,
Elias Koteas
.
..

::KRAJ::
USA, Kanada, Niemcy

::ROK::
2006

::CZAS TRWANIA::
91 min.


 
 

Producenci „Resident Evil” oraz reżyser „Jasona X” proponują nam tym razem opowieść o wilkołakach. W legendach, jak i również mitologii, głównie germańskiej i słowiańskiej, wilkołak (werwolf, werewolf, lupus hominarius) jest kojarzony z człowiekiem potrafiącym przeobrazić się w wilka. Swą zdolność (lub przypadłość) otrzymywał w związku z rzuconym urokiem lub poprzez ukąszenie przez innego wilkołaka. Współcześnie jednak każdemu z nas wilkołak kojarzy się głównie z nieszczęśnikiem, który zostaje pokąsany przez innego likantropa, z niekontrolowanymi przemianami podczas pełni lub w chwilach wydzielania się silnych emocji (głównie gniewu), z pełnią księżyca oraz ze srebrnymi kulami, będącymi zabójczym sposobem na wilkołaka.

   

Dwa gangi wilkołaków zauważają na niebie księżyc niezwykłej, krwistoczerwonej barwy. Zwiastuje on wypełnienie się legendarnego proroctwa, mówiącego o tym, że chłopiec pół-krwi wilkołak, dożywszy dnia swoich 13-tych urodzin, będzie w stanie znieść klątwę, jaką jest wilkołactwo. Grupa „ludzi” strzegąca chłopca o imieniu Timothy, wierzy, że jest on tym wybranym i że zniesie klątwę rzuconą na ich rodzinę. Od tej pory zagraża chłopcu śmiertelne niebezpieczeństwo, gdyż do niedopuszczenia wypełnienia się przepowiedni nie chce dopuścić grupa wilkołaków kierowana przez bezwzględnego Vareka. Od tej pory rozpoczyna się szaleńcza walka, w której stawką jest życie Timothego.

   

Pomysłów na „dobry” film o wilkołakach było już mnóstwo. Prócz klasycznych, gdzie wilkołak „walczy” z niewinnymi ludźmi, niszcząc ich dobytek i ich samych, do filmów, gdzie spotyka na swojej drodze ciekawe, inne, jak on monstra, takie jak Yeti, potwora Frankensteina czy samego hrabiego Draculę. Tym razem realizatorzy filmu postanowili przeciwstawić sobie 2 grupy wilkołaków - jednych, którzy zasmakowawszy ludzkiego mięsa poddali się swojemu instynktowi, i drugich, którzy nie zaznawszy jeszcze smaku ludzkiej krwi starają się opanować swój zabójczy instynkt.  

   

Zwiastun gwarantuje nam świetny film. Niestety, jak to zwykle bywa produkcja ta okazuje się słaba w porównaniu do serwowanego nam trailera. Początkowo nacisk położony jest na niezłe kino akcji (strzelaniny, wybuchy, pościgi, ucieczki itp.), które może się podobać. Z czasem historia kieruje się ku grozie, z tym, że tak naprawdę ta groza nie prezentuje się za okazale. Film niestety jest nudny, nie straszy w ogóle, wilkołaki po przemianie, jak i sama ich przemiana, nie prezentują się zbyt imponująco, brak to wszechobecnej współcześnie animacji (co nie jest oczywiście minusem), została ona zastąpiona charakteryzacją, która jednak wypada bardzo, bardzo blado. Amatorzy mocnych scen gore będą zawiedzeni, gdyż krwawych scenek jest tu stanowczo za mało. Jedną z głównych ról zagrał Jason Behr znany głównie z roli kosmity i nastolatka Maxa Evansa z serialu „Roswell: W kręgu tajemnic”. Drugie w miarę znane nazwisko, pojawiające się w tym filmie, to Elias Koteas („Armia Boga”, „Zodiac’). Aktorstwo niestety również nie jest wysokich lotów, podobnie dialogi. Muzyka prezentuje się w miarę przyzwoicie. Jak już wspomniałem film nudzi, „źli” ścigają „dobrych”, a ci uciekają i tak przez cały film. Jak się można spodziewać w finale musi dojść do konfrontacji, jednak sam finał tej historii, również jest niezadowalający. Walka końcowa jest po prostu śmieszna  – zwykła bijatyka i nic poza tym. Niektóre sceny filmu mogą wywołać uczucia takie, jak gromki śmiech, bądź politowanie. Dobrym przykładem na to jest scena, w której kobieta w podeszłym wieku, w chwili zagrożenia wyciąga ze swojej torebki ogromny rewolwer, niczym Clint Eastwood w „Brudnym Harrym”, następnie przyjmuje postawę i otwiera ogień do zagrożenia. Realizatorzy „Skinwalkers” zerwali również ze stereotypem „nieśmiertelności” wilkołaka. „Nieśmiertelność” – może to niewłaściwe słowo, ale jakby się przyjrzeć temu bliżej, to wilkołaka można jedynie zabić, jak każdy wie, używając srebrnych kul lub odcinając mu definitywnie głowę. Tutaj „wilki” padają po zwykłych kulach i oczywiście twórcy filmu niezbyt przyłożyli rękę również do tego, aby uśmiercanie wyglądało bardziej przekonywująco. Wystarczał w zupełności np. strzał w plecy. Wersja amerykańska trwa ok. 110 minut, europejska 91 min. Jednak nie wydaje mi się, że te 19 minut w wersji amerykańskiej wniosłoby coś ciekawego i odkrywczego do europejskiej kopii.

   

Moje osobiste odczucia po obejrzeniu „Zewu krwi” nie są zbyt pozytywne. Przyznam, że nie widziałem wcześniej trailera, dopiero po filmie natknąłem się na niego. I wow! Zwiastun jest naprawdę dobry, czego nie można powiedzieć o filmie. Zaczynając oglądać już po pierwszych minutach byłem przekonany, że to nie będzie zbyt dobry film. Zastanawiam się komu można byłoby go polecić. Hmm… Jest to łatwe i niewymagające od odbiorcy kino i wydaje mi się, że na niedzielne popołudnie lub w chwilach wielkiej nudy można byłoby się skusić. Uważam również, że „Skinwalkers” to film nadający się do niestety jednokrotnego obejrzenia i właściwie zapomnienia.



 

::PLUSY::
+ dobrze, że wersja europejska jest krótsza od amerykańskiej,
+ fajny, zachęcający zwiastun,
+ niewymagające kino.

::MINUSY::
- wieje nudą,
- brak klimatu filmu grozy, więcej tutaj kina akcji,
- kiepski wygląd wilkołaków,
- przemiana w „wilki” pozostawia wiele do życzenia,
- słabe aktorstwo,
- niektóre sceny przyprawiają widza równocześnie o śmiech i politowanie (np. babcia z rewolwerem).

::OCENA FILMU::
4/10



 

   

AUTOR: CICHY