| |
„Najlepszy slasher jaki
kiedykolwiek można było nakręcić! Bardziej straszny, niż znany ‘Piątek
13-ego’! Coolt i clasyka w jednym!” - tak zapewne sądziła pewna liczba
publiczności, kiedy obejrzała „Sleepaway Camp”(Uśpiony Obóz). Wszystko za
sprawą finałowej sceny. Sposób w jaki rozwiązano intrygę zapewnił filmowi
rzesze fanów i na stałe zapisał się w historii jako najlepszy slasher
wszechczasów. Wielu jednak wie, że prawda jest całkiem inna.
Fabułę można
przedstawić następująco: Angela Barker jako mała dziewczynka traci ojca.
Mężczyzna tonie w jeziorze. Kilka lat później, już jako nastolatka wraz z
kuzynem Ricky, wraca w to samo miejsce, do Camp Arawak. Zamknięta w sobie
szybko staje się obiektem drwin. Tymczasem morderca zaczyna eliminować
młodych obozowiczów. Czy Angeli i jej kuzynowi uda się przeżyć koszmarne
wakacje?
Hmmm... Jeśli by
przetłumaczyć tytuł filmu na język polski, wychodzi Uśpiony Obóz, a powinno
raczej być Usypiający Obóz. Podczas oglądania mamy wrażenie, NiE!, to się
dzieje na prawdę, powieki same się zamykają. Blisko dziewięćdziesiąt minut
koszmarnego terroru w postaci nudy. Naprawdę nie wiem jak ludzie mogą uważać
ten film za super straszny i stawiać wyżej niż, bezkonkuręcyjny „Piątek
13-ego”. Jest to obraz nie przeznaczony do oglądania. Bynajmniej nie chodzi
mi tutaj o elementy gore czy jakieś inne zboczenia typu Nekrofilia, o NiE!
Prócz zwykłego obozowego życia, zazdrości, miłości, tajemniczego mordercy -
tutaj jest jako czarna czuprynka - no i zabójstw, nic się nadzieje.
I co w tym super
strasznego?! W chwili, kiedy powstał ten „horror”, istniało już wiele
produkcji powtarzających dany schemat: nastolatki + obóz + morderca.
Sleepaway Camp nie odkrył przysłowiowej Ameryki. Nie jestem w stanie
zrozumieć co ludzie ujrzeli w finale, przecież zakończenie jest tak szalone,
że aż nie możliwe. Istna Zgroza! Zagłębiając się dalej w ten temat i patrząc
od strony realizacji, to również nic nowego. Zwykła muzyka, średnie
aktorstwo, i znajoma wszystkim scenografia. Standard dla filmów wspomnianego
wcześniej schematu w tym wykonaniu prezentujący niski poziom.
Nic dobrego nie
wyniosłem z tego obrazu. W każdej skali oceniania wyjdzie jej najmniejsza
wartość - jeden. Podsumowując „Sleepaway Camp” jest produkcją beznadziejną,
nudną i nie polecam jej nikomu, no chyba, że ktoś preferuje filmy pokroju
"Triangle", bo ten obraz jest równie słaby jak "Sleepaway Camp" :/
ZOBACZ RÓWNIEŻ

DVD |

CIEKAWOSTKI |

KSIĄŻKI |

SYLWETKI |

MUZYKA |

DOWNLOAD |
AUTOR:
DICK |
|