SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW ORYGINALNYCH

0-99A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


 



 

STAY ALIVE



 

 

::TYTUŁ POLSKI::
Stay Alive

::REŻYSERIA::
William Brent Bell

::SCENARIUSZ::
William Brent Bell,
 Matthew Peterman

::MUZYKA::
John Frizzell

::OBSADA::
Jon Foster, Samaire Armstrong, Frankie Muniz

::KRAJ::
USA

::ROK::
2006

::CZAS TRWANIA::
 85 min.


 
 

Stay Alive jest ostatnim filmem nakręconym w Nowym orleanie przed tym, jak w miasto uderzył huragan Katrina. Głównie z tego powodu jest wart uwagi, gdyż na ekranie możemy zobaczyć miejsca, które zostały całkowicie zniszczone i są nie do odtworzenia. Sama fabuła, bowiem nie jest ani zbyt oryginalna, ani, co ważniejsze, nie wzbudza dreszczyku przerażenia i emocji. Nawet ciekawy wątek, związany z Krwawą Hrabiną, czyli Elżbietą Batory (krewną króla Stefana B.), zabójczynią kilkudziesięciu dziewic, został po hollywoodzku przerobiony i niepotrzebnie udziwniony po przez dopowiedzenie dalszych losów arystokratki, która wyjechała z Węgier do Nowego orleanu i tam zabijała dalej, w dodatku czyniąc z ofiar zombie... Zatem zanim zacznę właściwą część wypowiedzi, chciałbym pokusić się na klasycznym sprostowaniu wątku historycznego fabuły.

Elżbieta Batory jest oczywiście postacią autentyczną, pochodzącą z bogatej rodziny arystokratką, słynącą z nieskazitelnej urody. W wieku piętnastu lat, ze względów politycznych została poślubiona węgierskiemu hrabiemu, zwanemu powszechnie Czarnym Bohaterem Węgier. Odtąd stała się hrabiną Transylwanii, a więc tej samej krainy, w której wiek wcześniej władał Vlad Tepes, zwany Draculą. Osamotniona w swej posiadłości na zamku w Cjethe (mąż niemal cały czas spędzał biorąc udział w kolejnych wyprawach wojennych) zainteresowała się czarną magią. Jako że miała obsesję związaną z urodą, poszukiwała sposobu na zyskanie wiecznej młodości. Miały jej ją dać kąpiele w krwi młodych dziewic, które wcześniej były torturowane w lochach jej zamku. Początkowo ofiarami padały tylko wieśniaczki, więc nikt nie zwracał uwagi na krwawe praktyki, ale z czasem hrabina założyła szkołę dla młodych arystokratek, z której to szkoły dziewczęta zaczęły znikać w niewyjaśnionych okolicznościach. W pewnym momencie cesarz Węgier Mathias II wszczął śledztwo, w wyniku którego w lochach zamku znaleziono kilkadziesiąt ludzkich szczątków. Odbył się proces, w którym Elżbietę oskarżono o śmierć około sześćset pięćdziesiąt dziewcząt, sądzono również jej współpracownice, oskarżono ją o czary, jej podwładne stracono. Hrabina jednak uniknęła śmierci, wykorzystując swe koneksje uciekła, ponownie zamieszkawszy na zamku Cjethe, nigdy już go nie opuściła. Została wydziedziczona, wkrótce potem zapadła na chorobę psychiczną, która stała się przyczyną jej śmierci. Jej losy były jednym z elementów inspirujących Brama Stokera przy pisaniu „Draculii” jak i również Williamowi Brentowi Bellowi, reżyserowi oraz scenarzyście Stay Alive...

Naszą wędrówkę po świecie „Stay Alive” rozpoczyna scena, w której animowana postać przemierza wnętrza zrujnowanego dworku, odkrywając przy tym mrożącą krew w żyłach tajemnicę o wydarzeniach, których skutkiem jest obecna sytuacja. W niedługim czasie zaczynają go atakować zombie, postać ginie. Ku naszemu zaskoczeniu okazuje się, że to tylko gra, którą testuje jeden ze studentów. Po zakończonej rozgrywce kładzie się spać, jednak po krótkim odpoczynku zostaje obudzony odgłosami dobiegającymi z korytarzy, rozpętuje się burza, odgłosy piorunów potęgują napięcie, chłopak kontroluje pomieszczenia, popadając w paranoję, zaczyna miewać halucynacje, by po chwili w identyczny sposób, jak postać z gry, zginąć. Po paru dniach odbywa się pogrzeb, w którym bierze udział rodzina oraz najbliżsi znajomi, między innymi Miller Banks, przyjaciel denata z dzieciństwa, który obecnie pracuje w firmie promującej nowe gry. Jego osobę obserwuje Abigail, która przejawia niezdrową fascynację okolicznościami zajścia. Na pogrzebie Miller otrzymuje od siostry zmarłego torbę wypełnioną rzeczami, które miały szczególne znaczenie emocjonalne dla chłopaka, w tym nielegalną grę o mrocznym tytule „Stay Alive”. Po pogrzebie Miller pogrąża się w smutku, przeglądając wraz ze swoimi znajomymi rzeczy, powracają wspomnienia z dzieciństwa (te złe oczywiste), zatem jeden ze znajomych wpada na pomysł by uczcić pamięć zmarłego honorową rozgrywką, w której weźmie udział kilku zapaleńców, między innymi Millera przełożony. Spotykają się w mieszkaniu, po podłączeniu interfejsu wkraczają w świat śmiertelnych zagadek oraz niebezpieczeństw. Nieświadomi rozpoczynają rozgrywkę, jednak wraz rozwojem fabuły gry ginie jedna z postaci, w tym samym czasie ginie również jej master (gracz)... Zebrani uświadamiają sobie, że wszelkie wydarzenia w wirtualnym świecie mają bezpośrednie odzwierciedlenie w rzeczywistości, jedynym sposobem na ukończenie gry jest rozwiązanie głównego wątku fabuły a co najważniejsze pozostanie przy życiu... a ty zdecydujesz się zagrać?

Komercyjna forma sztuki, tak możemy określić najnowsze dzieło Williama Brenta Bella, reżysera a zarazem twórcy scenariusza, który dał pole do popisu firmom reklamującym daną pozycję, przez co zarobił ponad dwadzieścia milionów dolarów. Moim zdaniem jest to doskonały przykład żerowania na naiwności widzów poprzez stworzenie filmu legendy, jeszcze w fazie produkcji za pomocą rewelacyjnych spotów reklamowych, szeregu plotek wyssanych z palca oraz wyczekiwanego trailera, dzięki któremu wielu zdecydowało się pójść do kina na ten film. W moim mniemaniu film kinowy powinien spełniać szereg wymogów, dzięki którym dostosowana jest kategoria wiekowa oraz gatunek, niestety komercja zwyciężyła, zatem z doskonale zapowiadającego się filmu grozy (dla zainteresowanych: na pokazach przed premierowych była wyświetlana wersja reżyserska, dostępna również na dvd, niestety tylko w USA) zniknęło kilka znaczących scen, które nie tylko wnosiły wiele atrakcji wizualnych, lecz również rozwijały fabułę pod względem historycznym. Stało się to a sprawą wytwórni, która stwierdziła, że film jest zbyt krwawy i dosłowny, zatem twórcy zrezygnowali bądź wycieli makabryczne sceny, by obniżyć kategorię wiekową. Zrezygnowano z wątków historycznych w formie retrospekcji, wycięto sekwencję ognistego romansu zakończonego seksem oraz mordu dziewczyny, która została wypatroszona, zamiast tego dokręcono kilka scen ucieczek oraz nic niewnoszących rozmów, zmieniono również zakończenie, bowiem krwawe strumienie broczące z wieży, w której odradzała się hrabina były zbyt kosztowne. Pozostaje, zatem pytanie, co widz ma okazję zobaczyć na ekranie... odpowiedź banalnie prosta – niewiele akcji, zero napięcia, kilka sekwencji komputerowych oraz bezbarwne postacie, ginące w standartowy sposób dla gatunków tego typu.

Moją niejednoznacznie skondensowaną krytykę zacznę od infantylnego aktorstwa przedstawicieli pokolenia gwiazd sitcom’ów oraz produkcji nisko budżetowych. Brak warsztatu aktorskiego oraz trefność doboru postaci przedłożyła się na zlepek żałosnych scen z udziałem młodzieży wczuwających się w komputerowych maniaków gier pokroju horror survival. Kolejnym elementem przyprawiającym o żenadę nawet niedoświadczonego widza stał się sposób rozwoju fabuły, reżyser rozpoczął od mocnego wejścia, rodem Hitchcocka, by chwile potem zniwelować wszelkie napięcie sennym zbiegiem okoliczności, który doprowadza do romansu, sztampowej rozgrywki pomiędzy złem a ofiarą oraz szeregu niepotrzebnych sekwencji i udziwnień, które po prostu śmieszą.

Wielu zapewne zachwycie szczątkowy udział grafiki komputerowej, która prezentuje się na ekranie doskonale, jednak jej elementy zaczerpnięte zostały z wielu już kultowych pozycji pokroju „Final Fantasy”. Na zachwyt zasługuje również muzyka ilustracyjna autorstwa Johna Frizzell’a, jej elementy pogłębiają element zaskoczenia, podkreślają sekwencję scen a co najważniejsze pozwalają przetrwać seans. Zastanawia mnie tylko, dlaczego reżyser zgodził się na wycięcie aż czterdziestu minut filmu oraz na zmianę zakończenia. Przecież projekt prezentowany w pierwotnej wersji zyskał spore uznanie wśród publiki, przecież to w końcu tego typu produkcje są produkowane dla miłośników filmów grozy a nie dla dwunastolatków (kategoria wiekowa od dwunastu lat). Po seansie czułem się wyprany z uczuć, pozbawiony emocji, w pewnym sensie oszukany przez wytwórnię, bowiem nie tego się spodziewałem. Od dziś moje motto brzmi: „Skoro płacę to wymagam!”, jeżeli macie podobne wymagania zapewne się nie zdecydujecie na film pozbawiony elementów rozrywki w klimacie grozy oraz nie ulegniecie szerzącej się komercji. Jest jeszcze tyle filmów nie odkrytych, które nie miały szansy zaistnieć na wielkim ekranie, może zatem czas dać im szansę zamiast „Stay Alive”. Na koniec pozostawiam was z pytaniem, czy wy jesteście w stanie przetrwać ten seans?

 


 

::PLUSY::
+ Muzyka
+ Sekwencje komputerowe


::MINUSY::
- Pozostałe

::OCENA FILMU::

3/10
   


 

   

AUTOR: REQUIEM