| |
Henri Agel
napisał:, „Jeśli ktokolwiek stał się powodem kontrowersji w dziejach
kina - jest nim Hitchcock. Nazwisko to jest świętością dla tych, którzy
dostrzegają wysokie aspiracje reżysera, jego niezwykły kunszt
artystyczny; dla innych Hitchcock pozostaje tylko zręcznym
rzemieślnikiem, który wie aż nazbyt dobrze, jak zdobyć publiczność." U
Hitchcocka film jest środkiem wypowiedzi, przy pomocy, którego można
udowodnić wszystko, o wszystkim widza przekonać, nawet o rzeczach
najbardziej absurdalnych. W trakcie seansu dzieją się, wywierające silny
wpływ na widza, procesy psychologiczne; poddaje nas realizmowi, lecz nie
ukazuje go dosadnie, a wymaga od widza zaangażowania. Jednak w swoim
dorobku posiada film szczególny, przez wielu uważany za arcydzieło, mowa
tu oczywiście o Strangers on a Train, którego scenariusz uznano jako
protoplastę morderstwa doskonałego. Ta produkcja stanowiła początek
rozwoju thrillerów w kinematografii światowej jako równorzędnego gatunku
filmowego, który otworzył drogę grozie subtelnej, która była oparta na
intelektualnej rozgrywce… Pora zapoznać się z nieznajomym, który ma dla
ciebie propozycję nie do odrzucenia…
Guy Haines jest
odnoszącym sukcesy urzędnikiem, ma piękną narzeczoną Anne Morton, córkę
poważanego senatora, który właśnie kandyduje na gubernatora. Jego życie
osobiste oraz kariera zawodowa plasowałyby się znakomicie, gdyby nie jego
żona, z którą bezskutecznie próbuje się rozwieść. Podczas podróży do MetcaIf
poznaje mężczyznę, Bruno Antony szybko nawiązuje znajomość, jednak podczas
ich krótkiej rozmowy pada dwuznaczna propozycja, poprzedzona wielu
elementami życiorysu Guya. Bruno rozpoczyna opowiadać o swoim ojcu, którego
nienawidzi i z wielką chęcią mógłby zabić, jednak fakt, iż szybko był by
schwytany i osądzony skutecznie studzi jego temperament. W pewnym momencie
nakreśla pewną historyjkę, w której stwierdza, że gdyby znalazł kogoś, kto
ma podobny problem, mógłby ustawić morderstwo doskonałe a mianowicie, gdyby
on zabił kogoś żonę w chwili, gdy jej mąż by był na przykład w Nowym Yorku,
nikt by nie powiązał go z morderstwem, w zamian ta osoba po wcześniejszym
uzgodnieniu pozbyłaby się jego ojca w chwili, gdy on by był gdzieś w drugiej
części miasta. Historyjka ciekawa, wręcz aluzyjna do sytuacji, w jakiej się
znajdują mężczyźni, jednak Guy Haines obraca całą rozmowę w kiepski żart,
jednak wysiadając z pociągu popełnia dwa błędy, które wciągną go w
śmiertelną pułapkę a mianowicie pozostawia zapalniczkę z wygrawerowanymi
inicjałami oraz przyjmuje numer telefonu od tajemniczego mężczyzny. Podczas
spotkania ze swoją żoną dochodzi do publicznej sprzeczki, w której żona
poniekąd zostaje zastraszona, sfrustrowany mężczyzna wraca do swojej
narzeczonej. Tego samego dnia, późnym wieczorem Bruno jednak śledzi Guya
żonę, podąża za nią do wesołego miasteczka. Miriam wraz ze swoim kochankiem
płyną łódką po jeziorze, schodząc na brzeg nieświadoma niczego kobieta
zauważa wyłaniającego się z zarośli Bruno, który zwodząc dziewoję zaciska na
jej szyi śmiertelny uścisk a jej zwłoki porzuca na brzegu. Następnego dnia
Guy Haines dowiaduje się o zgonie żony, wezwany przez policję w sprawie
ustalenia miejsca pobytu w czasie zajść, jednak jego alibi nie przekonuje
śledczych, zatem zdesperowany kontaktuje się z Bruno, który zaczyna go
szantażować, próbując zmusić go do rewanżu za przysługę, czyli zamordować
ojca. Rozpoczyna śmiertelna rozgrywka pomiędzy dwoma indywidualistami,
którzy prezentują sprzeczne z prawem zamierzenia…
Po raz kolejny Hitchcock
kupił prawa do nakręcenia powieści anonimowo, dzięki czemu cena spadła. W
tym przypadku zapłacił za prawa 7500 USD, lecz dana pozycja na trwałe
zapisała się w historii kinemagroafi jako thriller doskonały. Jest to jeden
z nielicznych filmów, którego fabułę skutecznie powielono w wielu
ekranizacjach a zarazem się stała miedzy innymi inspiracją dla Stephena
Petersa, który napisał świetny scenariusz do Wild Things. Raymond Chandler
pojawia się w napisach jako główny autor scenariusza, choć w rzeczywistości
praktycznie w całości scenariusz napisał Czenzi Ormonde, który pojawił sie w
końcówce jako drugi autor. Nie obeszło się również od osobliwego podpisu
reżyserskiego w formie odegrania drobnej roli w formie statysty, tym razem
Hitchcock pojawia się na początku filmu, wsiadając z ogromną wiolonczelą do
pociągu. Dmitri Tiomkin doskonale zilustrował muzyką obraz pełen szalonych
zwrotów akcji, przy czym jego utwory nieco odbiegają od standartów, jakie
pojawiają się w poprzednich filmach Hitchcocka, brak w nich wyrazistości
scenicznej, co w danym przypadku pozwala się skupić w całości na fabule.
Film miał
remake pt.: "Once You Kiss a Stranger". Był także
inspiracją
do filmu "Throw Momma From the Train".
Podczas premiery produkcji, która odbyła się w 1951r. Hitchcock zasiadł
w projektorni, jednak po seansie, który okazał się kolejnym sukcesem
kasowym, podczas wypowiedzi dla jednej z nowojorskich gazet zapytany o to,
dlaczego nie zasiadł na widowni stwierdził: ” Bardzo łatwo mnie wystraszyć,
a są cztery rzeczy, które wywołują u mnie zwiększoną produkcję adrenaliny:
1: małe dzieci, 2: policjanci, 3: wysokie budynki, 4: fakt, że mój następny
film nie będzie tak dobry, jak poprzedni.” Jak się okazało jego kolejna
produkcja: I Confess z 1953r potwierdziła jego obawy wskazując na spadek
formy mistrza. W tej produkcji jest wiele elementów charakterystycznych dla
twórczości Hitchcocka, między innymi idealna mimika twarzy uchwycona poprzez
surowe ujęcia, uniwersalna tematyka w myśl: Wiele filmów jest o życiu, jego
są jak kawałek tortu, oraz niebanalna obsada, którą jak zawsze wybierał
rezyser. To wszystko stworzyło wizję morderstwa doskonałego na planie filmu,
który po mimo upływu lat nadal wciąga swoją wymownością i surowością, przez
co staje się ponadczasowy. Pozycja obowiązkowa dla miłośników subtelnego
kina grozy oraz dla wszystkich miłośników thrillerów…
ZOBACZ RÓWNIEŻ
AUTOR:
REQUIEM |
|