| |
    
BATMAN - ZAGŁADA
GOTHAM
    
"Batman.
Zagłada Gotham" to komiks z serii Elseworlds, w której
ukazują się historie powszechnie znanych bohaterów,
przedstawionych w realiach i czasach zupełnie innych niż te,
z którymi ich kojarzymy. Tak więc, akcja "Zagłady Gotham"
rozgrywa się na początku XX wieku, na przełomie lat 20. i
30. Jej fabuła nawiązuje do opowiadań mistrza grozy, H.P.
Lovecrafta.
Historia zaczyna się w
Arktyce, do której Bruce Wayne wyruszył w poszukiwaniu
tajemniczo zaginionego naukowca. Jak się okazuje, ekipa
badawcza poprzednika Wayne’a nie żyje, zaś jedynym tropem
poszukiwań początkowo są zapiski oszalałego profesora
Cobblepota... Również po późniejszym powrocie do Gotham City
sytuacja nie rozwija się w wymarzonym kierunku.
Czytelnicy, zarówno
wielbiciele przygód superbohaterów, jak i miłośnicy
twórczości samotnika z Providence, znajdą tu wiele ciekawego
dla siebie. Jak wspomniałem, w "Zagładzie Gotham" mamy
nawiązania do m.in. "Czyhającego w progu" autorstwa
Lovecrafta, pojawiają się tu także inne elementy znane
miłośnikom tego pisarza, jak np. Starsi Bogowie (Iog-Soth)
czy postać Ludwiga Prinna, autora księgi, której lektura
doprowadzała do szaleństwa. Z drugiej strony w
"Zagładzie..." występują liczne postacie znane z uniwersum
DC, jak demon Etrigan, Harvey Dent, Oliver Queen alias Green
Arrow czy Poison Ivy.
Trzeba jednak zaznaczyć, że
choć postacie są dobrze znane fanom komiksu, to ich historie
ulegają modyfikacjom, jak na ElseWorld przystało. Tak więc
rodzice Wayne’a zostają zamordowani nożem, a sam Bruce
ucieka do dzwonnicy. Harvey Dent jest tu bohaterem
pozytywnym, nadal ma dwie twarze, jednakże tutaj na pewno w
bardziej potworny sposób... Być może są to detale, ale na
pewno zostaną od razu zauważone przez "wprawne oko" i
skojarzone z innymi opowieściami.
Rysunki w komiksie stoją na
wysokim poziomie – nie mam im nic do zarzucenia. Właściwie,
mogę powiedzieć o nich to samo, co o kolorystyce, w której
przeważają barwy bure, ziemiste oraz stalowo-szare (lód,
Arktyka). Znakomicie pasują one do opowiadanej historii,
budują odpowiedni nastrój, są świetną częścią składową
klimatycznej całości.
Myślę, że "Zagłada Gotham" to
świetny komiks, który spokojnie mogę polecić. Oczywiście
jego cena, a co za tym idzie, również polityka wydawnicza
Egmontu, to osobny temat, ale mowa o zawartości, więc do
rzeczy. Scenariusz Mignoli wciąga od samego początku,
trzymając napięcie aż do ostatniej strony – zakończenie nie
zawodzi, wręcz przeciwnie, jest zaskakujące i... na pewno
bez happy end’u.
W skrócie:
"Zagłada Gotham" to bardzo dobry komiks, nie tylko dla fanów
Lovecrafta, choć ci z pewnością znajda tutaj najwięcej dla
siebie.
    

     |
|