| |
    
GREEN LANTERN
VERSUS ALIENS TPB
    
Gdzieś
w otchłaniach kosmosu Green Lanterni otrzymują sygnał. Czego
mogą się spodziewać najbardziej znani stróże pokoju we
Wszechświecie? Mianowicie stało się coś niesłychanego i
przerażającego... niezidentyfikowana forma życia zabiła
jednego z ich członków...
Dla niewtajemniczonych
szybkim skrótem napiszę parę słów o Green Lantern. GL był to
niegdyś Korpus istot, które za pomocą swoich pierścieni
utrzymywały porządek w 3600 sektorach kosmosu. Kolebką
„organizacji” była planeta Oa, miejsce zamieszkania
Strażników Wszechświata; założycieli korpusu i twórców
pierścieni – najpotężniejszej broni we Wszechświecie. Wśród
wielu obcych istot, należących do korpusu, było tam też i
miejsce dla Ziemian. Hal Jordan był wizytówką GL w dniach
świetności. Jednak i on popełniał błędy...
Wraz z grupką innych Green
Lanternów, Jordan wyruszył zbadać sygnał otrzymany z
kosmosu. Trafili na niewielką martwą planetę, gdzie znaleźli
zwłoki jednego z członków Korpusu. Jak się okazało, cała ta
planeta została opanowana przez „Obcych”. Nasi bohaterowie
jednak opanowują szybko i sprawnie sytuację za pomocą
pierścieni i pozostaje im decyzja co uczynić z wyłapanymi
Alienami. Green Lanterni stają przed wyborem, czy
przesiedlić ich w jakieś wyludnione miejsce, czy zgładzić.
Hal Jordan; autorytet grupy jednak sugeruje by ich nie
zabijać, lecz przesiedlić. Tak też czynią. Niemniej jednak,
Jordan nieświadomie zostawił przerażające dziedzictwo dla
przyszłości. Złożył przysięgę, w której obiecał respektować
każdą formę życia, w tym „Obcych”. Tak więc oszczędzając
życie tych prymitywnych istot, naraził na śmiertelne
niebezpieczeństwo niezliczoną ilość innych osobników. Ich
los jest teraz w rękach obecnego Green Lanterna – Kyle’a
Raynera i kilku byłych członków nieistniejącego już Korpusu
GL (historia upadku Korpusu jest opisana w komiksie Emerald
Twilight), by skorygować sytuację. Jednak Kyle w dalszym
ciągu ma problemy z okiełznaniem swych nowych możliwości,
które posiadł wraz z otrzymaniem pierścienia. Musi szybko
zacząć się uczyć, gdyż wkrótce wyruszy w najciemniejsze
zakamarki kosmosu, by stawić czoła "Obcym"...
Scenariusz Rona Marza
(znanego z pisania historii m.in. o Alienie i GL) nie jest
nowatorski i można znaleźć w nim niedociągnięcia, jak choćby
przewidywalne zwroty akcji, nieudane wstawki komediowe czy
też scena miłosna bez charakteru. U tak doświadczonego
pisarza mogą dziwić takie proste wpadki, które każdy koneser
komiksów bez trudu wychwyci. Szczęśliwie, rysunki są
przeciwieństwem scenariusza. Cała historia została
przecudnie naszkicowana przez mało znanego rysownika Ricka
Leonardiego. W bardzo sprawny sposób łączy on konwencje
znaną z filmów o "Obcym" oraz komiksów o superbohaterach.
Płynna kreska, świetne kadrowanie i dynamizm postaci – to są
cechy, które charakteryzują Ricka Leonardiego. Także nawet
wtedy, gdy scenariusz kuleje w pewnych momentach,
niedociągnięcia nadrabiane są rysunkiem.
    

     |
|