SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW POLSKICH

0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź


OCZY SMOKA

TYTUŁ
ORYGINALNY:

Dragon Eyes

AUTOR:
Stephen King

TŁUMACZENIE:
Renata Szaranek

WYDANIE
ŚWIATOWE:

1987

WYDANIE
POLSKIE:

Prószyński i S-ka  1992 (2005 wznowienie)

ILOŚĆ STRON:
328 stron

PLUSY:
+ King
+ Smok w tytule
+ Lekkość czytania
+ Dobra bajka na dobranoc

MINUSY:
- Oklepana tematyka
- Przewidywalna fabuła
- "ucięcie" niektórych wątków
- Styl prowadzenia opowieści
- To nie jest horror
- Imiona bohaterów przywodzące na myśl postaci z innych opowieści autora

[KUP TERAZ]

Rozczarowanie i podziw dla mistrza – te dwa słowa, stojące przecież w opozycji, przychodzą mi na myśl po lekturze „Oczu smoka”, na którą to powieść czekałam z wielkim zniecierpliwieniem i... nadzieją. W miarę upływu stron egzaltacja ulegała rozcieńczeniu, by ostatecznie pozostawić lekki smak goryczy i zawodu... Czytelnik utracił złudzenia...

Dostajemy do rąk książkę apetyczną i wiele obiecującą. Nie każdy jednak pamięta, że w Polsce ukazała się ona po raz pierwszy wcześniej, bo w 1992 roku, czyli w 5 lat po powstaniu. Twarda okładka, jej ciekawa szata graficzna: barwy kobaltu, szafiru i bieli, która znakomicie podkreśla nazwisko wszechtwórcy, to wszystko sprawia, że natychmiast rozpoczynamy lekturę. Zachęcający jest również opis z tyłu książki, kończący się jakże podniecającymi dla miłośnika horroru słowami:

"- Śmierć (...)
- Mord (...)".

I właściwie już na tym etapie całe podniecenie powinno ulecieć, a także stwierdzenie, że oto dostajemy do rąk horror Kinga. Zerknijmy bowiem na pierwsze słowa tej niby znakomitej powieści, otwierające nam bramy do... ale to za chwilę. Zatem:
„Dawno, dawno temu...”...

I oto jest król ani specjalnie dobry, ani przesadnie zły, u swego boku mający piękną i dobrą młodą królową, podsuniętą mu przez zaufanego czarodzieja-doradcę. Władca nosi imię Roland (natychmiastowe skojarzenie z cyklem „Mrocznej Wieży”). Największym z jego czynów jest zabicie tytułowego smoka, którego serce zjada, a spreparowanym łbem zdobi ścianę swej prywatnej komnaty. Płodzi on dwóch synów: pierworodny (Piotr) rychło staje się idealnym kandydatem na przyszłego monarchę: dobry, mądry, przystojny, sprawiedliwy, natomiast jego brat (Tomasz) stanowi istotę przeciwieństwa, choć, jak podkreśla narrator, „(...) zły nie był na pewno”. Zazdrość młodszego królewicza o uczucia ojca zwraca uwagę Flagga – czarodzieja, postaci, której niemal każdy w Delain schodzi z drogi. Chłopiec staje się odtąd kluczem do chaosu i anarchii, jakie mag chce w królestwie zaprowadzić i znajduje się pod nieustanną kuratelą „Złego”. Po upływie kilku lat, mag przyczynia się do śmierci króla-ojca, jako sprawcę zamachu osadza podstępem w wieży Piotra i wprowadza swego podopiecznego na tron. Dla Delain nastają dni nieustannie podnoszonych podatków i krwawych łaźni na Placu Iglicy. Oczywiście prawowity następca tronu nie próżnuje, lecz przy pomocy z zewnątrz udaje mu się konsekwentnie realizować plan swej wielkiej ucieczki... Czy uda mu się tego dokonać? Czy sprawiedliwość zatryumfuje, a zło zostanie potępione i ukarane?...

Ciekawe jest powiązanie tytułu z treścią książki. Smok pojawia się na początku powieści, by stać się wspaniałą zwierzyną ubitą przez samego króla. Wydawać by się mogło, że tym samym zakończył on swoją rolę. Tymczasem przybiera formę narzędzia i to okrutnego. Założeniem autora jest, by przez oczy martwego smoka, stworzenia chaosu, ukazać cały ten tragizm, momentami wręcz ironię losu, groteskowość i śmieszność, małość ludzi. Ludzi, którzy tak często – jak chociażby Flagg (traktuję go tu jako człowieka, nie zaś demona) – stawiają siebie ponad wszystkimi i wszystkim, dążą do egoistycznego celu, nie zważając na półśrodki. Radość sprawia im śmierć i pożoga, do których to przyczyniają się swoimi działaniami. Oczy stają się soczewkami, okularami ukazującymi jakby inny wymiar, wyolbrzymiającymi zarówno zło, jak i dobro, a czasem, pomimo martwoty stworzenia, któremu niegdyś służyły, ale jakby nadal w zgodzie z jego przewrotną naturą, przekręcają fakty i ukazują to, co podglądacz chce widzieć. Jednakże nie „działają” bezinteresownie. Powoli, lecz nieubłaganie, wpędzają spoglądającą przez nie osobę w odmęty szaleństwa, skąd bez pomocy nie da się uciec, a czasem jest i zbyt późno na jakąkolwiek interwencję. Wiedza staje się brzemieniem nie do uniesienia i pomimo tego, że prawda wyzwala, człowiek nie jest w stanie zmusić się do zrzucenia ciężaru, wyznania tego, co wie. Wszystkiemu winien jest strach przed światem, osądem ze strony otoczenia. Jednak najbardziej boimy się sami siebie...

Z głównych postaci powieści uwagę zwraca, a wręcz przykuwa, Flagg. Autor daje dość pełny jego obraz: czarodziej z odległych ziem, który od wielu stuleci nęka pod różnymi przybranymi postaciami nieszczęsne Delain. Zachwyca go zło, które namiętnie czyni. Nie spocznie, dopóki nie zaleje królestwa jego własną krwią. Wówczas dopiero znajdzie chwilowe ukojenie. Jest jednym z największych magów ówczesnego świata, a jego specjalnością są wszelakie trucizny. Mieszkańcy przypuszczają, że może być on samym „Złym”, jednak milczą w obawie przed strasznym gniewem...

Książka może się podobać, choć wszystko w niej wydaje się aż nazbyt bajkowe. King niezaprzeczalnie jest mistrzem słowa i umiejętność tę doskonale wykorzystuje. „Oczy smoka” są tego kolejnym przykładem: fabuła dobrze zorganizowana, choć brakowało mi jasnego zakończenia kilku wątków; postaci klarowne – od razu widać, kto jest czarnym charakterem; fenomenalnie przedstawiona cała gama ludzkich uczuć i słabostek – za to wielki ukłon w stronę autora.

Jednak lektura nieodmiennie przywodziła mi na myśl bajeczki o odwiecznej walce dobra ze złem, w której owo dobro, pomimo wielu jakże okrutnych i dramatycznych przeciwności losu, ostatecznie zwycięża. Czy nie jest to jednak pyrrusowe zwycięstwo...? – oceńcie sami.
 

KRÓTKIE ZESTAWIENIE:
OGÓLNA OCENA KSIĄŻKI: 6 / 10  ;  OCENA KSIĄŻKI JAKO HORROR: ? / 10
 OCENA KSIĄŻKI OD STRONY LITERACKIEJ: ? / 10

AUTOR RECENZJI: IMMACOLATA