SPIS WEDŁUG TYTUŁÓW POLSKICH


0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  Q  R  S   U  V  W  X  Y  Z  Ż  Ź

WYKLĘTY

 

Kilka lat temu przeczytała recenzję Wyklętego w „Nowej Fantastyce” i postanowiłam te książkę przeczytać. Autor nazywał tę powieść „jedna z lepszych w silnie schematycznej twórczości Mastertona”. Dlatego po nią sięgnęłam. Przeczytałam 30 stron i…oddałam do biblioteki. Uznałam wtedy, że błąd nie tkwi w samej powieści, ale we mnie (może po prostu wyrosłam z horrorów itp.). Kilka dni temu przeczytałam ją jeszcze raz i moje wrażenia były takie same – chciałam ją wyrzucić przez okno. Z racji tego, że Masterton jest bohaterem mojej pracy magisterskiej, zmusiłam się do dokończenia lektury.

Akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych., w małym miasteczku Granitehead. Jeden z jego mieszkańców, John Trenton traci żonę i nienarodzone dziecko. Nie może zaznać spokoju, gdyż zmarła żona nawiedza go. Okazuje się, że nie tylko jego…

Tym razem Masterton bierze na warsztat wierzenia azteckie. Wprowadza do fabuły postaci Mictantecutli (władca krainy umarłych) i jego pomocnika Tezcallipoca, który jest odpowiedzialny między innymi za opryszczkę. Dodatkowo pojawiają się duchy i czarownice.

Z tymi czarownicami jednak sprawa jest skomplikowana.. Okazuje się, że w powieści są one służkami Mictantecutli, które działają w porozumieniu z naukowcem, który chce potwora z Granitehead wyrzucić. Są więc takimi mistycznymi Jamesami Bondami, dbającymi, aby wilk był syty i owca cała. Bynajmniej dopóki naukowiec nie znajdzie zaklęcia unieszkodliwiającego siły zła. Mnie, jako fance czarownic, takie rozwiązanie zupełnie się nie podoba.

Pochwała należy się autorowi za zdolności kreowania strachu w tej powieści. Niektóre sceny są bardzo przerażające. Jednak dobry efekt psuje fakt, że książka za szybko się kończy. Owszem potwór zostaje zgładzony, świat uratowany, ale tutaj aż prosi się o napisanie czegoś jeszcze. Jakiegoś krótkiego zakończenia, posłowia itp. Po to, aby nie porzucać „rozgrzanego” krwawymi scenami czytelnika, tylko uspokoić go, dać do zrozumienia, że zagrożenie minęło (Tego samego brakowało mi w Ciele i krwi Mastertona, pomimo że zamieści zakończenie).

Ciekawym zabiegiem jest prowadzenie narracji pierwszoosobowej. W ten sposób czytelnik ma możliwość poznania przemyśleń, odczuć i odruchów bohatera horroru jakby z pierwszej ręki. I jak dla mnie jest to najważniejszy element wywoływania strachu. Jednak (tutaj musze się znowu przyczepić) nie podoba mi się język, jakim operuje narrator. Chodzi mi o to, że wydarzenia są przegadane. Masterton zarzuca swoją manierę ekonomiczności języka, przez co robi z siebie nieudolną kopię Stephena Kinga (z całym szacunkiem dla fanów Kinga). To działa na jego niekorzyść i psuje powieść.

Książka średnia, więc jeśli ktoś ma ochotę poświęcić jej czas, niech nie spodziewa się wiele.

AUTOR RECENZJI: NIANIA_OGG

 
   

.: TYTUŁ ORYGINALNY :.
The Pariah

.: AUTOR :.
Graham Masterton

.: TŁUMACZENIE :.
Danuta Górska

.: WYDANIE ŚWIATOWE :.
Brak Informacji

.: WYDANIE POLSKIE :.
Wydawnictwo Amber

.: ILOŚĆ STRON :.
352 stron

 

 

KRÓTKIE ZESTAWIENIE:

OGÓLNA OCENA KSIĄŻKI:
3 / 10 

OCENA KSIĄŻKI JAKO HORROR:
6 / 10

 OCENA KSIĄŻKI OD STRONY LITERACKIEJ:
2 / 10

PLUSY:
+ mitologia aztecka
+ narracja pierwszoosobowa
+ postać Anne Putnam

MINUSY:
- brak ekonomiczności języka typowej dla Mastertona
- brak zakończenia
- John Trenton